Przeczytałem właśnie o nowej aferze: „jeden z bohaterów afery hazardowej w ekspresowym tempie otrzymywał urzędowe decyzje, które pozwoliły mu na zbudowanie wyciągu narciarskiego koło Dusznik-Zdroju”.
No cóż: „Przyjazne państwo”!
Jakby nie otrzymywał decyzji w ekspresowym tempie, urzędnicy by zwlekali z ich wydawaniem, piętrzyli trudności to byłoby lepiej, czy gorzej? Przede wszystkim nie powstałaby inwestycja – i nie wzrósł za jej sprawą PKB. Gorsze byłyby wyniki sektora budowlanego i finansowego, który prawdopodobnie na tę inwestycję udzielił kredytu. Nie powstałyby nowe miejsca pracy przy obsłudze wyciągu i tras narciarskich oraz w hotelarstwie i gastronomi, bo narciarze pojechaliby na Słowację.
A więc nie ma się co zżymać. Chciałbym tylko, żeby to był nowy „benachmark” dla załatwiania tego typu spraw przez innych. Bo nie jest problemem to, że Ryśkowi dali szybko, tylko to, że innym dają wolno, albo w ogóle nie dają.