Ciekawa sprawa z tym Ryśkiem. CBA ostrzegło, prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, że budżet państwa może stracić 469 mln. zł na skutek… No właśnie, na skutek czego? Nie przyjęcia ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych oraz niektórych innych ustaw, zwanej potocznie ustawą „hazardową”? A od kiedy to zmiana ustawy powoduje automatyczny wzrost wpływów budżetowych w zakładanej wysokości? Proszę zwrócić uwagę na zwrot: budżet państwa „może stracić”. Ale przecież jeszcze nie zarobił? Czyli nie żadne damnum emergens tylko lucrum cessans – utracone korzyści na skutek wyrządzonej szkody.
Z góry zastrzegam, że to nie jest post o hazardzie, tylko o myśleniu ekonomicznym –a dokładnie o braku takowego myślenia w Ministerstwie Finansów.
Wszyscy przyjęli, że „korzyści” Skarbu Państwa z wprowadzenia dopłat do gier to rzecz pewna. Urzędnicy sobie przemnożyli wpłaty przez dopłaty i im wyszło, że do budżetu wpłynie 469 mln. zł. A może jednak „Rysiek” miał rację, gdy mówił do „Mirka”, że „ten idiota (to o Ministrze Finansów – przyp. mój) podpisał rozporządzenie (do ustawy hazardowej – przyp. mój), które kładzie hazard na łopatki. Możecie zapomnieć o dopłatach 180 euro, bo nikt nie będzie płacił podatku, jak nie zarobi na ten podatek...”.
Podobno w przypadku automatów do gier realizacja obowiązku wprowadzenia dopłat jest w praktyce niewykonalna. Nie da się w automacie pobrać z każdych 100 złotych wpłaconych przez gracza 9 złotych i 9 groszy, żeby dalej mógł on grać kwotą 90 złotych i 91 groszy. „To jest techniczny i eksploatacyjny absurd i dlatego nigdzie nie objęto dopłatami gier w automatach i gier kasynowych, a jeżeli dopłaty są stosowane to tak, jak dotychczas w Polsce, w przypadku loterii i gier liczbowych. (…) Wymagałaby to zmiany oprogramowania na niespotykany nigdzie na świecie” – twierdzi Stowarzyszenia Menedżerów Firm Działających w Zakresie Gier Losowych w swoim oficjalnym zgłoszeniu działalności lobbingowej w tym zakresie:
Ja się nie znam na hazardzie, ale mam pytanie do urzędników z Ministerstwa Finansów w szczególności do odpowiedzialnego za tę ustawę Pana Ministra Jacka Kapicy, któremu płacimy za to, żeby takie rzeczy wiedział, a jak nie wie, to żeby sprawdzał: czy zastrzeżenia zgłoszone w przewidzianym prawem trybie ustawy o działalności lobbingowej, zostały zweryfikowane? Czy można powiedzieć, że są nieprawdziwe, bo (na przykład): (i) odpowiednie programy istnieją lub (ii) można je stworzyć takim nakładem kosztów, który nie spowoduje nieopłacalności wymiany? Wówczas można byłoby lobbystom odpowiedzieć, że ich lobbing jest niczym nieuzasadniony. A jeśli weryfikacja nie została przeprowadzona, to ciekawe dlaczego? Dlatego, że Pan Minister zawsze wie najlepiej? Ale żeby nie odrywać pracowników Departamentu Administracji Podatkowej w Ministerstwie Finansów na zbyt długo od kawy, każąc im szukać po świecie jakichś informacji, może niech sprawdzą jedynie czy prawdziwe jest twierdzenie zarejestrowanych lobbystów, że „w przeszłości wprowadzenie dopłat w grach liczbowych spowolniło dynamikę wzrostu przychodu z tych gier”?! To jest dość proste do zweryfikowania. Jeżeli twierdzenie lobbystów jest prawdziwe, to jakie jest stanowisko Ministerstwa Finansów w tej sprawie?
Pewnej podpowiedzi dostarcza informacja o tym jak działa dopłata. Otóż jest ona uiszczana przez… GRACZY, a nie przedsiębiorstwa prowadzące hazard. W przypadku gier w kasynach dopłaty mają wynosić 10% wpłat na żetony. Z samego faktu wprowadzenia dopłat „Rysiek” nic nie straci. To nie on będzie płacił ten podatek od gry. „Rysiek” może stracić pośrednio. Dopłata oznacza w praktyce, że jakbym poszedł do kasyna (może w końcu się przejdę, bo nigdy nie byłem, a afera zrobiła hazardowi niezłą reklamę) i wpłacił 100 zł, to bym dostał w żetonach 90 zł. Tak sobie myślę, że jakbym był prawdziwym i zajadłym hazardzistą (a to podobno takie samo uzależnienie jak od alkoholu) to bym nie był zadowolony. Im wyższa pula, tym większe zainteresowanie graczy – ergo większe wpływy, co można było zaobserwować kilkanaście dni temu, gdy kumulacja w Dużego Lotka wynosiła 40.000.000. Powstaje zatem pytanie, czy Ministerstwo Finansów chciałoby legalny hazard w Polsce zlikwidować, czy czerpać z niego jak największe zyski? Bo przypuśćmy prze momencik, że Rysiek nie blefuje, i że dopłaty zabiją legalny hazard. Czy hazardziści przestaną wówczas grać? Czy może jednak nadal będą grali nadal, tylko że w hazardowym „podziemiu”? Jak Pan Minister zwiększył akcyzę na alkohol natychmiast zwęszył się przemyt i bimbrownictwo. Podejrzewam, że hazardziści też pójdą do swoich „bimbrowni”.
A teraz najciekawsze: w swoich oficjalnych wystąpieniach branża hazardowa w zamian za dopłaty pobierane od graczy proponuje zwiększenie podatku pobieranego od siebie: od gier liczbowych z 20% do 30% (!) a w przypadku loterii pieniężnych z 15% do 25% (!) oraz zmianę zasad opodatkowania automatów o niskich wygranych z ryczałtowego 125/180 EUR (na automat) na liniowy – 45% sumy wpłat pomniejszonych o wypłacone wygrane (tak samo, jak opodatkowane są obecnie kasyna i salony gier na automatach).
Według przedstawionych Ministerstwu Finansów obliczeń takie zmiany mogłyby spowodować w ciągu 5 lat:
- zwiększenie wpływów do budżetu o 874 mln zł w porównaniu do obecnego systemu,
- zwiększenie wpływów na Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej o 2.130 mln zł w porównaniu do obecnego systemu,
- zwiększenie wpływów na Fundusz Rozwoju Kultury o 532 mln zł w porównaniu do obecnego systemu.
Oczywiście, jeśli „Zbyszek” i „Mirek”, a może nawet „Adam” i „Grzesiu” cokolwiek dostali od „Ryśka” to powinni zgnić w więzieniu. Ale hipokryzja niektórych komentatorów w tej sprawie przewyższa nawet tę dotyczącą zatrzymania w Szwajcarii Romana Polańskiego. Bo jak „Rysiek” broni swojego interesu to jest godzien potępienia. Ale jak górnicy albo pielęgniarki zamiast „zderzyć” się po cichu z jakimś ministrem na CPN przyjeżdżają pod Kancelarię Premiera i bez żenady domagają się czegoś dla siebie – to jest wjak najlepszym porządku. „Rysiek” jest oczywiście „podejrzany typ”. Był już nawet kiedyś skazany. Ale na stronie internetowej Ministerstwa Finansów „wiszą” zgłoszenia zainteresowania pracami nad projektem z dnia 3 października 2008 r. ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych oraz niektórych innych ustaw: IGT Europe b.v., Polskiego Stowarzyszenia na rzecz promocji Odpowiedzialnej Gry, Central European Consulting sp. z o.o., Stowarzyszenia Menedżerów Działających w Zakresie Gier Losowych; firmy Dobrygowski sp. z o.o.; Zjednoczonego Przedsiębiorstwa Rozrywkowego S.A.; Orbis Casino sp. z o.o.; Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych; Związku Pracodawców Prowadzących Gry Losowe i Zakłady Wzajemne i… Fundacji im. Stefana Batorego, Program przeciw Korupcji. A więc nie tylko „Rysiek”.
Dziesięć lat temu jakiś „idiota” postanowił wprowadzić w Polsce cło na import złomu z Rosji. I sobie policzył, że skoro importujemy X ton za Y dolarów, to cło w wysokości Z procent da nam wpływy w wysokości R. Importerzy podnieśli larum i jakimś cudem cła nie wprowadzono. Rok później Rosja ustanowiła… zakaz eksportu złomu ze swojego terytorium. Dobrze, że CBA wówczas jeszcze nikogo nie nagrywało, bo słowo „idioci” pod adresem pomysłodawców, było bardzo wstrzmięźliwe.
Ale żeby nie odchodzić zbyt daleko od hazardu, to przypomnę jeszcze nieśmiało, że prace nad projektem ustawy zawierającej dopłaty do gier trwały już w latach 2006-2007. Za rządów PiS, który tak głośno krytykuje dziś „Zbyszka” i „Mirka” ich jednak nie wprowadzono. Skoro idea powróciła, to musi to być widocznie jakiś świetny pomysł! Ciekawe dla kogo, skoro ani nie dla „Ryśka”, ani nie dla graczy, ani nawet nie dla budżetu państwa?
... dla firm, które miałyby napisać nowiutkie oprogramowanie do automatów, którego to podobno nie ma na świecie. Pomyślmy, jakie to duże firmy z Polski (i nie tylko) mogłyby się podjąć takiego tytanicznego zadania...
Eee... ja to paranoik jestem, to mnie się nie ma co słuchać :).
R.G.
Waldek 2009-10-05 20:06:57
Pewnie Rysiek ma rację.
Przypomina mi to sytuację z prawdopodobnie wiosny 1980 roku. Narada rządowa nad "dziurą budżetową", wtedy nazywaną "brakiem możliwości zabezpieczenia środków celem realizacji zadań". Brakuje 2 000 000 zł ( wszystkie liczby, przykładowe). Towarzyszu Ministrze, zawraca się do ministra przemysłu Premier ( taki poczciwy Pan B. ) : Ile Wy tam sprzedajecie rocznie telewizorów i po ile ? Sprzedajemy 20 000 tys. sztuk po, zgodnie z zaleceniami PKC, 2 000 zł - odpowiada minister przemysłu. No, widzicie towarzyszu ministrze, trzeba myśleć - powiada Premier. Trzeba podnieść cenę telewizorów o drobne 100 zł i już mamy problem rozwiązany, przecież Towarzysz Przewodniczący PKC nie będzie stawiał przeszkód - wyrokuje Premier.
I w taki to właśnie sposób kolejna rządowa narada zakończyła się pełnym sukcesem. Problem został rozwiązany, choć wydawał się taki poważny :)
Dla młodych :
PKC - Państwowa Komisja Cen
@Waldek
malgosia 2009-10-05 20:30:17
Nie przypuszczałam, że są jeszcze mamuty pamiętające rok 1980.
Teraz nie dziwięsię ,że wychowany w socjaliźmie Pan Robert przyjmuje iż hazard może nie być opłacalny
malgosia
Waldek 2009-10-05 20:34:53
Dziękuję za komplement. Ale skąd ten brak wiary w żywotność mamutów ?
Bądźmy wstrzemięźliwi
Grzegorz Rossa. 2009-10-05 20:39:34
Słowo „idiota” jest bardzo wstrzemięźliwe pod adresem „ochroniarza” każdej branży gospodarki.
ILU JESZCZE TAK POTRAFI MYŚLEĆ?
Maciej 2009-10-05 20:45:32
Brawo Panie Robercie. Gratuluję Panu niesztampowego myślenia. Idzie Pan w ślady JKM, ale na szczęście elegantszą drogą. Panowie zamieszani w aferę hazardową; i tak trzeba było się tłumaczyć. Pewnie by się Wam upiekło.
Pozdrawiam.
p.s. Mam nadzieję, że porównania do Korwina, nie traktuje Pan jak obelgi.
@Grzegorz Rossa.
malgosia 2009-10-05 21:33:11
O ile pamiętam to "idiotą ekonomicznym" był (jest) Leszek B, który bez przerwy w swoich wywiadach nawoływał do oszczędzania.
Tymczasem już w 1729 roku Bernard Mandeville przedstawił opinię iż oszczędzanie przez jednostki oznacza katastrofę dla społeczeństwa.
Odpowiedź jest prosta!
Seb 2009-10-05 21:38:41
Szanowny Panie Mecenasie!
Ponieważ mam kontakt z branżą hazardową pozwolę sobie na krótki komentarz. Wpływy z branży hazardowej (jednorękich bandytów) dla budżetu państwa to grubo ponad 1.5 miliarda złotych rocznie. Branża hazardowa bowiem nie tylko płaci opłatę stałą (owo słynne 180 euro) ale również podatek dochodowy, jak i przede wszystkich VAT (hazard nie podlega opodatkowaniu). Ponieważ w polskim ustawodawstwie licencję na działalność hazardową może otrzymać tylko spółka kapitałowa, z dokładnie prześwietlonym akcjonariatem ze sprawdzeniem pochodzenia kapitału włącznie, należy zaznaczyć, że większość tych spółek jest fikcją. W praktyce są to stowarzyszenia mniejszych operatorów dysponujących kilkudziesięcioma, kilkuset maszynami w terenie. Te osoby mogą swoje pieniądze odzyskać od spółki tylko drogą kosztową. Co oznacza że skarb państwa zarabia VAT oraz podatek dochodowy od tych osób.
Proponowane dopłaty to bzdura nie znajdująca ekonomicznego uzasadnienia. Ale jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o... Sedno problemu polega na słowie które przemyka gdzieś w tle- wideoloteria. Jest to rodzaj internetowego hazardu, z którym w ramach quasi państwowego monopolu chce do Polski wejść znany koncern. Tort ma wartość co najmniej 5 mld złotych rocznie (szacunki inwestora) z pokaźną częścią przeznaczoną na lobbing.
Rozdrobniona (vide wyżej) branża hazardowa ojczysta nie jest w stanie z tym konkurować. Stąd jej kiepska prasa i notoryczne wytykanie jej wpływów i niemoralności ze strony jedynie słusznych mediów (proponuję obejrzeć materiały TVN Uwaga! na temat jednej z hazardowych spółek)
Warto też wspomnieć że Min Fin z dnia na dzień spowodował załamanie rynku zmianą rozporządzenia technicznego! O stałości biznesu w tej niszy nie ma już co mówić. Ale w końcu wideoloteria zostanie wprowadzona i wszyscy będą szczęśliwi :) jak to w socjalizmie.
Ministrze, przyjmij nasz podatek
Shovsky 2009-10-05 21:58:18
Ministerstwo Finansów, tak rozpaczliwie szuka pieniędzy w różnych miejscach w związku z obietnicą niepodnoszenia podatków, a nie zauważa według mojej obserwacji całkiem sporej grupy osób która z chęcią zapłaciłaby podatek, gdyby tylko fiskus zechciał go przyjąć. Chodzi mi o osoby zarabiające na grze w pokera przez internet. Jest to legalne we wszystkich krajach Uni oprócz Polski - gdzie wprawdzie też nie jest jednoznacznie zabronione, jednak w zbiurokratyzowanym państwie dochód taki nie może być zadeklarowany, bo po prostu nikt nie przewiduje takiej formy zarobkowania.
O ile można zrozumieć, że państwo chcące być "opiekuńczym" walczy z hazardem, bo nie chce by obywatele zbyt dużo pieniążków przegrywali, o tyle nie wiadomo co złego miałoby być w zarabianiu, jeżeli ktoś oczywiście potrafi w pokera wygrywać. Zresztą ta troska o obywateli, która przejawia się w różnych próbach ograniczania hazardu, nie przejawiła się nigdy w chęci likwidacji Totalizatora Sportowego, który powszechnie darzony jest sympatią, mimo że organizuje gry głupsze od pokera - na wynik nie mają tam wpływu jakiekolwiek umiejętności, jest to zwykła loteria z ujemną wartością oczekiwaną.
Przypomina mi się inna część przemysłu. Tanie wina w latach 90ych. Cementowanie rynku, odpadanie konkurencji, plotki o służbach i mafii nachodzących konkurencje niektórych potentatów. Takie tam. Duży biznes w którym niewielu mogło coś robić.
@ małgosia
Matt 2009-10-05 23:56:11
"Tymczasem już w 1729 roku Bernard Mandeville przedstawił opinię iż oszczędzanie przez jednostki oznacza katastrofę dla społeczeństwa."
A około 200 lat później dziadzia Maynard potwierdził i rozwinął tą "genialną" opinię. Przez co mamy przerąbane do dziś.
Ukłon w stronę ludzkiego uporu i zdolności
Matt 2009-10-06 00:03:20
http://wiadomosci.onet.pl/2054978,441,szaleniec_odnalazl_nowe_zrodlo_energii,item.html - takie rzeczy dzieją się w "dzikich krajach". A teraz zadajmy sobie pytanie - czy gdyby jakiś polski William Kamkwamba chciał powtórzyć ten eksperyment w "cywilizowanej" III RP, to czy byłoby to możliwe;)? Cholera to nawet zabawne nie jest...
ręce opadają...
chris freestyle 2009-10-06 00:37:50
...małgosiu
inne spojrzenie
Bruno 2009-10-06 00:51:44
Na ciekawe aspekty "afery jednorękich" zwraca uwagę w swoich komentarzach niejaki platos z Salonu24:
Pomijając jego prywatną wojnę z K. Leskim, sugeruje on, że dużo większa ranga zmian (niż wprowadzenie dopłat) dotyczyła ewentualnej deregulacji związanej z koncesjami na posiadanie "jednorękich bandytów", co mogłoby podkopać dotychczasową niemal monopolistyczną pozycję takiego "Ryśka"...
Podobnie rzecz widzi S. Michalkiewicz w swoim ostatnim felietonie.
...
marq 2009-10-06 03:26:30
Sprawa dopłat to pikuś, dodatek. Na każdej maszynie zysk na miesiąc wynosi od 20.000pln do 40.000pln. z czego 30-40% dla wlasciciela lokalu, pozostała dla "firmy wstawiajacej maszyny". Podatek ryczałtowy od maszyny to RAPTEM 800PLN/mieś. czyli 1,5-3%. Wprowadzenie dopłat wymusiłoby stosowanie oprogramowania liczącego faktyczny zysk na maszynie czyli owe 20/40k. 19% od 20/40k srednio od 30k to nie 800pln. I o to toczy się bitwa ... Pozatym ok.60% maszyn jest "Lewych" pozaewidencją z czego IIIRP ma 0=Zero, a wprowadzanie oprogramowania spowodowałoby swoisty remanent ilościowy i wyjście z szarej strefy owych 60% Maszyn. Tu rocznie chodzi o Miliardy PLN.
Dziwię się ludziom, że dają się ograbiać
Bacz 2009-10-06 06:20:11
Kiedyś byłem w Newadzie, przegrałem 1 dolara żeby tradycji stało się zadość i tyle. Kto zna rachunek prawdopodobieństwa to wie, że z takim automatem się w dłuższą grę nie wygra - co najwyżej czasami można wygrać w krótkiej grze. Za to mam trochę akcji - ale to jest gra gdzie wartość oczekiwana jest większa od jedynki (o dywidendę). Jednak największe złodziejstwo to totek: na wygrane przeznacza się w Polsce tylko ok. połowy zebranych stawek.
Oszczędzanie i ekonomizacja
Bacz 2009-10-06 06:35:34
Jeśli ktoś oszczędza w ten sposób że dochodzi do marnotrawstwa (np. zaoszczędzone jedzenie się psuje) to rzeczywiście jest to szkodliwe indywidualnie i społecznie. Powinno się oszczędzać w ten sposób aby za pomocą jak najmniejszych nakładów osiągnąć maksimum korzyści i aby nasze zasoby były dobrze wykorzystane. Powinno się też stawiać w życiu na rozwój - chociaż zwykle to kosztuje czyli nie jest to oszczędne.
Kisiel powiedział: "Socjalizm to jest ustrój, który bohatersko walczy z problemami nie znanymi w innych ustrojach." - i się pomylił. Jak widać u nas się z problemami wynikającymi z socjalizmu nie walczy.
Bacz
O likwidacji ZUS, KRUS i OFErm pisałem tu: http://niepoprawni.pl/blog/404/likwidacja-zus-krus-i-oferm
Porządek musi być.
Naprzód 2009-10-06 08:17:14
Na automatach powinien być umieszczony tekst:
GRA NA AUTOMATACH JEST MATEMATYCZNIE NIEOPŁACALNA I W DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE GROZI PEWNYM BANKRUCTWEM.
Ewentualnie można dać ostrzejszy tekst:
TYLKO DURNIE GRAJĄ NA AUTOMATACH.
marg + naprzód + małgosia
R.G. 2009-10-06 09:01:22
MARG
Jeśli marg ma rację, że "na każdej maszynie zysk na miesiąc wynosi od 20.000pln do 40.000pln. z cz - ego 30-40% dla wlasciciela lokalu, pozostała dla "firmy wstawiajacej maszyny". Podatek ryczałtowy od maszyny to RAPTEM 800PLN/mieś. czyli 1,5-3%. Wprowadzenie dopłat wymusiłoby stosowanie oprogramowania liczącego faktyczny zysk na maszynie... I o to toczy się bitwa ... Pozatym ok.60% maszyn jest "Lewych" pozaewidencją" to jest gorzej niż myślałem - bo przecież projekt ustawy niczego w tym zakresie nie zmienia. A skoro "marg" to wie, to jeszcze kilka innych osób też powinno wiedzieć...
NAPRZÓD
Na automatach można oczywiście umieścić napis, że "Gra jest matematycznie nieopłacalna..." podobnie jak na papierosach, że powodują raka i na wódce że szkodzi zdrowiu.
MAŁGOSIA
W socjalizmie nawet hazard może być niepłacalny o czym wiedzą tylko "mamuty pamiętające rok 1980". Pamiętają to doskonale, bo byli naonczas mamucimi byczkami, a każdy starzejący sie mamut chętnie wraca pamięcią do czasu gdy był byczkiem :)
Polska pomoc dla lichwiarzy w Islandii
Bacz 2009-10-06 10:49:42
Banki i rząd Islandii zadłużyły się tak, że nie są w stanie spłacić długu. Jestem przeciwny pomocy finansowej Polski w celu utrzymania wypłacalności Islandii gdyż nie trafi ta pomoc od niezamożnych przecież Polaków do biednych Islandczyków, tylko trafi do lichwiarzy, którzy na potęgę pożyczali Islandczykom nie biorąc pod uwagę ryzyka ich bankructwa. Właśnie straty jakie poniesie na bankructwie Islandii i jej banków międzynarodówka lichwiarzy, nauczy ich żeby w przyszłości za dużo dużo nie pożyczali bo zamiast większych zysków będą mieli stratę.
Po przeprowadzonym bankructwie banków i państwa, owszem możemy Islandczykom pomóc humanitarnie np. nasz rząd może skupić na naszym rynku nadwyżki żywności i dostarczyć Islandczykom za pół ceny.
od paru dni umieszczam na forach komentarze tłumaczące, to co pan opisał powyżej, więc wiem jakie są tego konsekwencje - za chwilę zostanie Pan oskarżony o wspieranie ciemnych interesów mafii :-/
najgorsze jest to, że przy tej ustawie na pewno ostro majstrowano, tylko raczej w innych miejscach (por/ np. linki Bruna), ale ciemny lud w konsekwencji tej afery kupi szeroko reklamowany towar pn. "ZMNIEJSZANIE DANIN DLA PAŃSTWA TO ZBRODNIA"
Porządek musi być.
Naprzód 2009-10-06 12:12:25
1.Wpływy do budżetu na potrzebne wydatki = WSZYSTKO W PORZĄDKU
2.Wpływy do budżetu na niepotrzebne wydatki = OKRADANIE OBYWATELA
3.Brak wpływów do budżetu na potrzebne wydatki = OKRADANIE PAŃSTWA
4.Brak wpływów do budżetu na niepotrzebne wydatki = WSZYSTKO W PORZĄDKU
-----------------------------------
A ja cały czas czekam aż ktoś mądry jednoznacznie przedstawi, które wydatki państwo powinno ponosić, a które nie. To jest klucz do sprawy.
komentarz
ro 2009-10-06 14:30:55
Raz udało mi się wpłynać na kształt ustawy, i to w niebagatelnej kwestii, bo doprowadzając do kompromisu w głównej definicji. Zrobiłem to bez żadnego lobbingu czy “lobbingu”, bez rzucania "krzywymi", bez telefonów, podchodów. Zwyczajnie: cierpliwie tłumaczyłem. Wtedy jeszcze do posłów i ministrów, nawet z Unii Demokratycznej trafiały czasem logiczne argumenty.
Najzabawniejsze jest to, że nie odniosłem z tego tytułu żadnych korzyści – przeciwnie: teraz, jako "prywaciarz" miałbym lepiej, bo przy starej definicji byłoby więcej “mętnej wody”. Wówczas jednak myślałem w kategoriach korzyści przemysłu i mojego pracodawcy.
Ale nie żałuję.
@Matt
malgosia 2009-10-06 16:10:02
To, że próby zaoszczędzenia większej ilości pieniędzy przez jednostkę w czasie depresji gospodarczej mogą doprowadzić do zmniejszenia oszczędności w skali całego państwa wykazali także Samuelson i Nordhaus.
Doprawdy nie wiem dlaczego miałabym odkładać konsumpcję na później.
Odkladanie bieżącej konsumpcji jest zresztą powodem problemów demograficznych
@Małgosia
Janusz Gorzów 2009-10-06 17:04:12
"Doprawdy nie wiem dlaczego miałabym odkładać konsumpcję na później."
A dlaczego ten który Pani pożyczy miałby odkładać konsumpcję na później?
(Przy założeniu braku złodziejstwa - inflacja)
@Janusz Gorzów
malgosia 2009-10-06 18:16:08
Inflacja nie jest złodziejstwem i ma zbawienny wpływ na działanie konsumentów (zapobiega przed bezsensownym oszczędzaniem).
Skoro nie wiem dlaczego ja miałabym odkładać konsumpcję to tym bardziej nie wiem dlaczego miałby to robić ten co mi pożyczy pieniądze. Może ma ich już tyle, ze nie wie co z nimi robić, może się nudzi a może nie wie na co je wydać (często zdarzają się tacy ograniczeni faceci).
Aferę dobrze relacjonuje Kataryna
Bacz 2009-10-06 18:46:54
http://kataryna.blox.pl/
meritum
HejHo 2009-10-06 19:29:36
Przecież w tej sprawie nie jest istotne "co" politycy "załatwiają", tylko "jak załatwiają".
Bardzo pouczającej lekcji jesteśmy uczestnikami. A mamy dopiero jej część za nami.
@Małgosia
Janusz Gorzów 2009-10-06 19:42:55
"Inflacja nie jest złodziejstwem i ma zbawienny wpływ na działanie konsumentów (zapobiega przed bezsensownym oszczędzaniem)."
Oczywiście nie podzielam tej opinii.
Nie może Pani pożyczyć pieniędzy jeśli ktoś ich nie zaoszczędzi, ergo oszczędzanie przez pożyczkodawcę ma sens z pani punktu widzenia.
Jeśli inflacja nie jest złodziejstwem to należy naśladować Gideona Gono, prezes Banku Centralnego w Zimbabwe (inflacja 231 000 000 procent). Byłoby więcej dobra.
Wmawianie ludziom, szczególnie niepełnosprytnym, że inflacja jest cool jest niemoralne.
(No chyba, że wyznaje Pani zasadę, że jak Pani ukraść słonia...).
Bardziej rozgarnięci nie dają się okradać trzymając oszczędności w czymś, co ma wartość bez nadwyrężania wiary.
Zresztą zobaczy Pani do czego to doprowadzi...
BTW, człowiek zmienia poglądy, kiedy nie ma już innego wyjścia.
@Janusz Gorzów
makgosia 2009-10-06 20:11:02
Po pierwsze mówimy o inflacji a nie o super czy hiperinflacji
Po drugie po co robić coś co nie jest potrzebne. Bezsensowne jest zatem tracenie energii na pieniądze (pieniądz jako środek - określenie wartości), których nie potrzebujemy i odkładamy (oszczędzamy) na później.
Lokowanie pieniędzy i pogoń za zyskiem to również strata czasu.
Po co mam pracować na innych, np banki, i odkładć konsumpcję, bezsensownie oszczędzając.
ehh
siNitserro 2009-10-06 20:12:38
"zapobiega przed bezsensownym oszczędzaniem" - czy ja się kiedyś z tego snu obudzę, gdzie liberałami czują się faszyści?
@Janusz Gorzów
malgosia 2009-10-06 20:20:05
"Bardziej rozgarnięci nie dają się okradać"
Myślę, że bardziej rozgarnięci ne dają się wykorzystywać i nie pracują na banki i innych finansistów wykorzystujących naiwnych oszczędzających.
W poprzednim wpisie oczywiście miało być "malgosia" a nie makgosia" (k jest obok l)
malgosia
Waldek 2009-10-06 20:41:26
"Po pierwsze mówimy o inflacji a nie o super czy hiperinflacji"
**********
Jeżeli inflacja to dobro to hiperinflacja to hiper-dobro. Czyż nie ? :)
"Po drugie po co robić coś co nie jest potrzebne. Bezsensowne jest zatem tracenie energii na pieniądze (pieniądz jako środek - określenie wartości), których nie potrzebujemy i odkładamy (oszczędzamy) na później."
***********
Pierwsze zdanie słuszne, drugie nielogiczne. Jeżeli odkładamy na później, to znaczy, że potrzebujemy. Czyż nie ?
"Lokowanie pieniędzy i pogoń za zyskiem to również strata czasu."
***********
Chodzenie po sklepach i kupowanie to też strata czasu. Czyż nie ? Całe życie to jedna wielka strata czasu :)
"Po co mam pracować na innych, np banki, i odkładać konsumpcję, bezsensownie oszczędzając."
************
Nie ma obowiązku pracowania na innych, ale to nie wyklucza sensownego oszczędzania, którego celem będzie jeszcze większa sensowna lub nie , konsumpcja. W zasadzie to nie ma żadnego obowiązku pracowania, można zadowolić się wyłącznie konsumpcją. Wiele Pań tak robi. Nawet je znam :)
@Małgosia
Janusz Gorzów 2009-10-06 20:51:59
"Po pierwsze mówimy o inflacji a nie o super czy hiperinflacji"
Rozumiem, że myśli Pani, iż inflacja podobnie jak woda w umiarkowanym stopniu jest dobra.
Z tym poglądem pozwolę sobie się nie zgodzić również.
Właściciel tego bloga przywiązuje szczególną wagę do uzmysłowienia ludziom jakim złodziejstwem jest ZUS.
To niech będzie o nieuchronnej starości.
I-wszy obywatel wierzył w banknoty NBP i odkładał zabezpieczenie w szafie na starość przez 30 lat, co miesiąc drobną sumę.
II-gi obywatel nie wierzy w żadne współczesne banknoty i odkładał drobne sumy kupując systematycznie przez 30 lat Krugerrandy.
Który z nich jest w lepszej sytuacji i dlaczego?
Czy jest to normalne, że należy chronić się przed działalnością własnego państwa?
Jeśli byłaby to norma to powinienem badać każdą butelkę wody, czy aby ktoś nie chce mnie otruć, by przejąć moje pieniądze w sposób jeszcze zuchwalszy.
Na dziś kończę, dobrej nocy.
Waldek + Janusz Gorzów
R.G. 2009-10-06 21:10:07
Panowie, ja się na kobietach znam jeszcze mniej niż na polityce, na której się nie znam w ogóle, ale odnoszę wrażenie, pamiętając inne wpisy "małgosi", że dajecie się prowokować. Co oczywiście nie jest naganne, bo całe męskie życie polega na uleganiu kobiecej prowokacji :)
No chyba, że się ma Porsche od Min. Kamińskiego (z naszych podatków - jak agent "Tomasz") przy pomocy którego można prowokować celebrytki :)
@Waldek
malgosia 2009-10-06 21:11:22
Chodzenie po sklepach to czysta przyjemność i nie jest stratą czasu. Jest to zatem forma konsumpcji.
Jeżeli dla kogoś pieniądz jest celem i pogoń za nim to zabawa - wszystko jest OK.
Was jednak - mamuty, nauczono w socjaliźmie pracować dla dobra socjalistycznego państwa i dorobek swojej pracy zostawiać państwu w formie oszczędności.
Pozdrawiam ciepło bo mamuty są pożyteczne.
@ Małgosia
uncool_ben 2009-10-06 21:41:32
Samuelson? ten, który prognozował, że właśnie gdzieś teraz ZSRR prześcignie gospodarczo USA?
malgosia & R.G.
Waldek 2009-10-06 22:06:39
"Panowie, ja się na kobietach znam jeszcze mniej niż na polityce, na której się nie znam w ogóle,... "
*********
Ale z Pana żartowniś. W Polsce na polityce się zna każdy :) A na kobietach....... wyłącznie Kalibabka ( no może jeszcze Czesław Śliwa vel Jacek von Silberstein ).
"No chyba, że się ma Porsche od Min. Kamińskiego (z naszych podatków - jak agent "Tomasz") przy pomocy którego można prowokować celebrytki :)"
**********
Prowokować celebrytki można też własnym Porsche i do tego zupełnie nie trzeba być agentem Pana Kamińskiego. Choć w pewnym sensie agentem trzeba być :)
"Pozdrawiam ciepło bo mamuty są pożyteczne."
**********
Dziękuję w imieniu mamutów. I choć historia nie była dla nas łaskawa, to wbrew sugestiom naukowców, jednak przetrwaliśmy. I ciągle należymy do domeny jądrowców w rzędzie trąbowców, co wcale nie przeszkadza nam w zdominowaniu jądrowców naczelnych :)
@malgosia
maciejg 2009-10-07 08:25:29
Idąc tym tropem i nie oszczędzając, bo konsumpcja jest dobra a oszczędzanie be, nigdy nie będę w stanie kupić (czyt skonsumować) czegoś, co ma większą wartość od mojej jednorazowej wypłaty.
Czyli, żeby na przykład kupić mieszkanie i nie płacić co miesiąc za wynajmowanie, muszę oszczędzać. Oszczędzać aby konsumować. Albo wziąć kredyt i dopiero wtedy płacić bankom pieniądze.
Podobnie z oszczędzaniem 'na starość'. Oszczędzam teraz, aby później móc leżeć kołami do góry. Ja na przykład przeszedłbym na emeryturę najchętniej już-teraz-zaraz, ale właśnie ilość zgromadzonych środków jeszcze mi na to nie pozwala. Stąd pogoń (teraźniejsza) za pieniądzem.
Chociaż to rzeczywiście może jest bez sensu. Albo może rzeczywiście dałem się sprowokować. Pozdrawiam!
@malgosia
acepl 2009-10-07 08:26:47
Ech... Oszczędzanie jest be.
To błędne założenie przyniosło gospodarce tyle szkody, że aż dziw, że ktoś jeszcze takie bzdury gada.
malgosiu, powiedz nam, czy jak wychodzisz na zakupy gasisz w domu swaitło? Wylączasz silnik samochodu po dojechaniu do "centrum handlowego"? Kupujesz pierwszy lepszy towar za byle jaką cenę?
Dalej: jesli przyjąć założenie Misesa, że każda transakcja między kupującym a sprzedającym jest ZAWSZE transakcją wymienną, przy czym użycie pieniądza jest równoznaczne z odłożeniem na później zakupu LUB sprzedaży, to de facto samo używanie pieniądza jest oszczędzaniem.
Zresztą konsumpcja sama w sobie nagle nie znika - żyjemy w takich czasach, że większość z nas zarabia na sprzedaży usług (czyt.: praca najemna), zatem konsumpcja może co najwyżej spaść nieznacznie.
Podsumowując: jeśli oszczędzamy prąd, paliwo czy jedzenie I JEST TO DOBRE, to dlaczego nagle oszczędzanie pieniądza jest ZŁE? Oszczędzanie prądu i pieniędzy to nawet nie to samo, ale raczej dwa aspekty tego samego działania - co nawet odzwierciedlone jest w języku polskim: zapobiegliwy lub skrzętny w pierwszym przypadku, oszczędny w drugim.
Ale ponieważ większość lewackich ekonomistów wychowanych na Marksie, Samuelsonie i Keynesie jest z językiem polskim (i LOGIKĄ, ale to zupełnie inna bajka) na bakier to i w tłumaczeniu są równie niechlujni.
PS. Witam wszystkich ponownie po przerwie - padły mi w późne wakacje trzy dyski w trzech laptopach po kolei i dopiero teraz się z tego wygrzebałem...
@ małgosia
Matt 2009-10-07 12:46:52
"To, że próby zaoszczędzenia większej ilości pieniędzy przez jednostkę w czasie depresji gospodarczej mogą doprowadzić do zmniejszenia oszczędności w skali całego państwa wykazali także Samuelson i Nordhaus."
Keynesiści nie takie cuda "wykazywali" ;) Tylko co z tego, skoro całe doświadczenie temu przeczy i cała ich szkoła ekonomii jest do bani?
"Doprawdy nie wiem dlaczego miałabym odkładać konsumpcję na później."
Zwierzęta i wiele ludów prymitywnych też nie wie. I nie oszczędza ;)
Oszczędza się w imię większych korzyści i większej konsumpcji w przyszłości. To oczywiste.
Jednak to zależy od osobistej stopy preferencji. Małgosia wcale oszczędzać nie musi, niech szasta kasą i popuszcza pasa. Banki i producenci uwielbiają takich klientów ;)
"Odkladanie bieżącej konsumpcji jest zresztą powodem problemów demograficznych"
Proszę rozwinąć, bo nie widzę związku.
"Po co mam pracować na innych, np banki, i odkładć konsumpcję, bezsensownie oszczędzając."
Konsumując ile wlezie i nie przejmując się oszczędzaniem czy inwestowaniem Małgosia właśnie tyra na innych. I będzie tyrać coraz ciężej. Chyba że Małgosia znajdzie kogoś, kto będzie tyrać na nią ;)
"Inflacja nie jest złodziejstwem i ma zbawienny wpływ na działanie konsumentów (zapobiega przed bezsensownym oszczędzaniem)."
Kto decyduje jakie oszczędzanie jest "odpowiednie", a jakie "bezsensowne"? Czy każde oszczędzanie jest może bezsensowne?
Aha czyli rozumiem, że afery nie ma
Drizzt 2009-10-07 14:26:18
Nie szkodzi to Polsce, że lobby hazardowe dogadało się z najwyższymi władzami Państwa Polskiego, nawet z vice premierem rządu. Najważniejsze jest to, że matematycznie udowodniłeś, że 2+2=5. Jest to żałosna próba tłumaczenia sobie samemu, że jednak nie popełniło się błędu głosując na PO. Przykład ze złomem n ie jest analogiczny, zatem jest błędny. Projekt ustawy narzucającej podatek od hazardu został przygotowany przez PiS, w końcówce ich rządów. Gdy PO objęło władzę najpierw wrzuciło ustawę pod dywan, a gdy przyszedł termin jej wykonalności to próbowali po cichu ja zmienić w takim kształcie, by budżet stracił kilkaset milionów a oni zyskali do własnych kieszeni kilka milionów. Nie jest to cena hipotetyczna, bo o ile import złomu z Rosji może przestać być opłacalny po wniesieniu cła, o tyle hazard będzie zawsze opłacalny, tylko np. taki Piskorski nie będzie mógł powiedzieć, że kasę za łapówki wygrał na ruletce.
Polecam autorefleksję.
drizzt
R.G. 2009-10-07 14:58:30
Niestety, źle Pan zrozumiał. Afera jest, tylko powód nie ten, który podają oficjalnie :)
@Drizzt @R.G.
Waldek 2009-10-07 15:15:57
Jest oczywistością, że afera jest i jest też oczywistością, że nie o drobne tu chodziło. Dopłaty to zasłona dymna. Chodzi o dużo większe pieniądze. Na dzień dzisiejszy chodzi o to, aby pozostało po staremu. I pozostanie.
W tej grze, jak w trzy karty, zawsze wygrywa tylko jedna strona.
@Drizzt
maciejg 2009-10-08 08:42:25
Mogę prosić o przypomnienie: co dokładnie stracił budżet państwa? I ew. ile stracił na tym, że od 80 roku nie ma podatku akcyzowego w wys. (conajmniej!) 10% średniej krajowej na paczkę papierosów. Albo litr paliwa.
Po drugie: lobby hazardowe dogadało się z rządem. Jeśli się nie mylę, to po to jest lobby, żeby lobbować. I rząd powinien słuchać argumentów. Czasami lobby może mieć rację. A jeśli uleganie lobby każdemu i zawsze jest naganne, to co zrobić w takiej (hipotetycznej) sytuacji, kiedy dwa lobby lobbują przeciw sobie: jedno za, a drugie przeciw jakiemuś projektowi. Jeśli rząd projekt przyjmie, to uległ lobby 1 i wszystkich na szafot, a jeśli projekt odrzuci, to (jak rozumiem) uległ lobby 2 i wszystkich na szafot?
@Waldek: "oczywistością, że afera jest"
Mogę prosić o rozwinięcie? Zupełnie poważnie pytam, co jest aferą. Bo tak się zastanawiałem: brak zapisu o wprowadzeniu podatku to raczej nie. Gdyby chodziło o zniesienie czegoś, zwolnienie itp, to ok. Ale brak nowego podatku? No, gdyby się znowu jakiś mercedes full-wypas znalazł (jak to niedawno było) to ok. Mieszkanie jakieś, kasa - cokolwiek! Ale sam fakt, że ktoś dzwonił i że coś będzie po jego myśli?
@maciejg
Waldek 2009-10-08 11:29:59
"@Waldek: "oczywistością, że afera jest" Mogę prosić o rozwinięcie? "
**********
Tak. W obecnym stanie rzeczy w III RP istnieją różne możliwości "korzystania" z ogólnie pojętego hazardu.
Tytułem wstępu: "Istnieją różne formy hazardu - ciężkiego, do jakich zaliczają się gry w kasynach, salonach gier i gra na wyścigach oraz lekkiego do jakich zaliczają się loterie, kości, zakłady wzajemne, gry w karty i automaty hazardowe o ograniczonych możliwościach wygranych . Do tych ostatnich zaliczamy AWP - według nowego prawa nazwane automatami do gier o niskich wygranych. Prawo limituje bowiem wysokość jednorazowej gry i jednorazowej wygranej . W III RP proces normowania i legalizacji użytkowania automatów do gier dopiero jest na początku długiej drogi. I wieli zależy na tym aby tak pozostało.
A teraz konkrety :
a) zezwolenie i legalizacja jednego automatu "obsługuje" kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt innych,
b) podatek ryczałtowy, miesięczny, od automatu, jest symboliczny i po wielu perypetiach wynosi obecnie w granicach 100-125 euro,
c) hazard lekki umożliwia legalizację nielegalnych dochodów.
Rozwijając znaczenie podpunktu c) :
Automaty do gier pozwalają na legalizowanie dochodów z nielegalnych źródeł, czyli pranie brudnych pieniędzy. Nie tyle chodzi przy tym o próbę udowodnienia, że majątek to efekt wyjątkowego szczęścia w jednorękim bandycie (wygrane są zbyt niskie), ale można wykazywać, że luksusowe wille i samochody pochodzą z pieniędzy zarobionych na posiadaniu automatów.Jeśli nikt nie rejestruje ani wygranych, ani pieniędzy wrzucanych do automatów, ich właściciel może stwierdzić, że co miesiąc gracze wrzucają do maszyny milion, a wygrywają dziesięć tysięcy. Reszta to czysty zysk posiadacza automatu i nikt mu nie udowodni, że tak nie jest.
To tyle w najbardziej skrótowej formie. Oczywiście, problem jest bardzo złożony, a stopień jego skomplikowania znaczny. Ale zawsze chodzi o pieniądze. A do czego potrzebne są pieniądze ? Czasami do luksusowego życia, ale zawsze do zdobycia i utrzymania władzy.
I to jest właśnie ta AFERA. Afera, z której wynika, że III RP rządzą, .......... no właśnie, kto ?
P.S.
"Próba uregulowania rynku gier na automatach oraz delegowanie dla Służby Celnej (od 2003r.) uprawnień do przeprowadzania kontroli w tym zakresie przyczyniły się do znacznego zmniejszenia funkcjonowania tej formy hazardu w nielegalnym „wydaniu”. Nie zahamowało to oczywiście nielegalnych form rozrywki na tyle drastycznie, by móc mówić o zlikwidowaniu szarej strefy - w samym tylko województwie lubelskim organy celne każdego roku zatrzymują setki automatów, na których urządzane są gry wbrew przepisom."
Przekładając ten cytat na konkrety : do 2003 w branży "automatowej" istniała "wolna amerykanka, pozwalająca bezpośrednio wpływać na organy państwa poprzez wspólnotę interesów "automatowych biznesmenów" i polityków. Po 2003 roku rynek hazardu zastał podany pewnej prawnej kontroli, oczywiście jeszcze bardzo słabej i przez to nieskutecznej. Ale kierunek został wyznaczony.
Dzisiaj trwa walka, albo o zmianę tego kierunku, albo co najmniej o jego ograniczenie. Na przeszkodzie stoją siły państwa, Policja, CBA, CBŚ i inne. Jest jasnym , że uderzenie będzie szło w kierunku tych służb.
Afera
maciejg 2009-10-08 13:32:01
Zastanawiają mnie jeszcze 2 rzeczy:
- czy w ramach zmian miał być podniesiony podatek, czy wprowadzona rejestracja?
- czy cała nagonka zasadza się na rozmowie, czy ktoś komuś coś zapłacił (podarował)?
ad1. jak dotąd byłem przekonany, że przedmiotem ustawy miało być zwiększenie podatku (które nijak nie tępiłoby prania forsy), a nie wprowadzenie rejestrów (które faktycznie zabolałoby).
ad2. jeśli nikt z decydentów korzyści nie odniósł, to trochę to słabe. Jeśli odniósł, to prokurator. Z tego co mi wiadomo, nadal brak podstaw do postawienia zarzutów komukolwiek.
Dziękuję za poprzednią odpowiedź, jednocześnie proszę mnie ew. z błędu wyprowadzić.
@maciejg
Waldek 2009-10-08 13:49:48
Każda nowa, zbieżna z uregulowaniami prawnymi w krajach cywilizowanych, ustawa o hazardzie ( nazywając skrótowo ) musi wprowadzić możliwość rejestracji graczy ( oczywiście, nie imienną ) i gier. To wysadza w powietrze dotychczasowy układ w tym biznesie. O TO IDZIE TA (nomen-omen) GRA !!!
Reszta, to spory o drobne, mające na cel zaciemnienie sytuacji.
"ad2. jeśli nikt z decydentów korzyści nie odniósł, to trochę to słabe. Jeśli odniósł, to prokurator. Z tego co mi wiadomo, nadal brak podstaw do postawienia zarzutów komukolwiek."
**********
Z dotychczasowej sytuacji korzyści odnoszą wszyscy : właściciele tego biznesu, mafia i inne "firmy" ochroniarskie oraz politycy i partie polityczne. Wszystko to żyje w symbiozie. Tzw. mafia sycylijska może przyjechać na nauki, jeżeli oczywiście ich zdolność do przyswajalności tych skomplikowanych spraw pozwoliłby na to.
@Waldek
maciejg 2009-10-08 15:10:55
Dziękuję za oświecenie. Będę musiał się nieco dokładniej jednak przyjrzeć tematowi.
Co do przyjmowania korzyści, to miałem na myśli raczej nie globalne ujęcie tylko w kontekście bieżącej afery. Ale to jest zdecydowanie mniej istotne.
Dziękuję i pozdrawiam!
jak to jest z tym podatkiem
mkopek 2009-10-08 17:39:39
Kolega Seb, twierdzi, ze wlasciciel automatu oprocz ryczaltu placi jeszcze 19% podatku dochodowego. Wiec jak to jest? Nie moga to byc dochody calkowicie nierejestrowane, tylko musza byc zadeklarowane w CIT i kosztuje to 19%. A co zmieni rejestracja ilosci wrzuconych pieniedzy. Wystarczy, ze stawiam na bazarze 10 budek z 3 automatami w kazdej (o ile wiem jest ograniczenie do 3 automatow w jednym lokalu) i zatrudniam 3 ludzi, ktorzy kraza miedzy budkami i przegrywaja codzinne po 5 tys w kazdym automacie. Co daje jakies 3 *5 * 3 * 10 * 30 dni = 13,5 mln na miesiac. Koszty w porownaniu do ilosci wypranych pienidzy minimalne. Fakt ze beda wyzsze niz do tej pory, bo oporcz 19% CIT dojdzie jeszcze 10% od hazardu. Ale i tak prania brudnych pieniedzy nikt nie zatrzyma. A z drugiej strony jesli wrzuce do takiej maszyny 100 zl i sie w tym momencie rozmysle, to otrzymam spowrtoem tylko 90 zlotych. Panstwo zarobi na mnie 10 zlotych, mimo, ze nie wykonam zadnej gry. Czy to nie chore?
Doktorze G. - prosze wysłuchać felieton Michalkiewicza
obnie.info 2009-10-08 21:12:07
To może zmieni Pan zdanie. Felieton jest porażający. A państwo to nie są same cyferki.
http://tiny.pl/hqlfp
Hazard
MDębowski 2009-10-28 13:07:30
Pozwolę sobie zacytować użytkownika ~shadow_dancer z serwisu korwin-mikke.pl:
"
Hazard – wszystkie gry pieniężne, w których o wygranej w mniejszym lub większym stopniu decyduje przypadek. Słowo "hazard" pochodzi z języka arabskiego: "az-zahr" znaczy "kostka", "gra w kości". W języku angielskim dosłownie przetłumaczone oznacza "niebezpieczeństwo", "ryzyko".
Znaczy, nie będzie składek na emeryture. Bo płacąc ryzykuje, że nie dożyje do wygranej.. Aha, haczyk tkwi w tym, że ja nie płace, tylko mi biorą. Więc to może się nie zaliczać do hazardu. Jeśli ryzykujesz nie swoimi pieniędzmi w dodatku pod przymusem, to, to nie jest hazard tylko dymanie w dupe. Dlatego teraz promują pedalstwo. Władza nas dyma, i to jest trendy.My są bitch, władza to butch=)