-   AKTUALNOŚCI :

MENU:
STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
ARCHIWUM BLOGÓW
KANAŁ RSS


ZOBACZ OSTATNIE BLOGI:

„WSZYSCY MAJĄ PRAWO DO TEGO, ABY PAŃSTWO PRZYJĘŁO WRESZCIE KIERUNEK NA OBNIŻANIE PODATKÓW"
2010-07-30 10:50

JA RZECZNIK
2010-07-29 15:16

ODRABIANIE UBYTKÓW Z OBNIŻEK PODATKÓW
2010-07-26 19:10


NASZ KANAŁ RSS

dół

KONSTYTUCJA EUROPEJSKA
2007-12-11 10:00:14


Jako że ustalenie o co chodzi w zmianach do Traktatu Konstytucyjnego UE, które znalazły się w Traktacie Reformującym się nie powiodło, doszedłem do wniosku, że pewnie wszystkie moje zastrzeżenia z roku 2004 są nadal aktualne. Więc postanowiłem przypomnieć, co wtedy pisałem. Platforma była wówczas w opozycji i miała do Traktatu, który podpisał premier Belka liczne zastrzeżenia. Ja mam chyba lepszą pamięć od kolegów z PO, więc im parę rzeczy przypomnę.

Już sama ilość stron Traktatu Konstytucyjnego przesądza o tym, że musi to być jakaś tęga fanfaronada. Jest ona po części zrozumiała, gdyż jego autorzy ulegli marksistowskiej zasadzie przechodzenia ilości w jakość i o równości kobiet i mężczyzn napisali aż w siedmiu miejscach, jakby równość zadeklarowana raz nie wystarczyła. Więcej razy, bo aż 12, wspomniano jedynie o prawach dzieci, które widać są jeszcze ważniejsze od kobiet. Ale dzieci mieć będą nie tylko prawa. Art. II-74 wprowadza bowiem „bezpłatną naukę obowiązkową”. Oczywiście nie warto pytać, kto będzie płacił nauczycielom z Unii Europejskiej jak nauka będzie „bezpłatna”? Wiadomo: poszczególne państwa będą płaciły. A skąd wezmą na to środki? Z podatków. Więc jednak będzie to nauka płatna, tylko że pośrednio. Ta „bezpłatność” nauczania jest już takim dogmatem myślowym jak w Średniowieczu przekonanie, że ziemia jest płaska, więc trudno go zwalczać. Ciekawsze jest wprowadzenie do Traktatu Konstytucyjnego „obowiązku nauki”. Pewnie będzie dotyczył samego Traktatu, bo dobrowolnie mało kto się na jego naukę zdecyduje. Tylko jak się taki obowiązek ma do zadeklarowanego w art. II-66 prawa do wolności??? A jak ktoś się nie chce uczyć? Może go wyślą na Żuławy – jak w stanie wojennym „uchylających się od pracy”. Mamy w tym względzie bogate doświadczenie i możemy wnieść do nowych praktyk europejskich swój twórczy wkład. A może po prostu wolność nie dotyczy dzieci, które uczyć się muszą i już!

Czego w tym Traktacie Konstytucyjnym nie ma? Prawie jak w konstytucji PRL z 1952 roku jest prawie wszystko. W preambule, po określeniu czym się jego twórcy INSPIROWALI (kulturowym, religijnym i humanistycznym dziedzictwem Europy), w co WIERZĄ (że Europa, zjednoczona po gorzkich doświadczeniach zamierza wciąż podążać drogą cywilizacji, postępu i dobrobytu), o czym są PRZEKONANI (że narody Europy, pozostając dumne ze swojej tożsamości narodowej i historii, zdecydowane są pokonać dawne podziały oraz, zjednoczone jeszcze silniej, ukształtować wspólną przyszłość, i że „zjednoczona w różnorodności” Europa daje im najlepszą możliwość dalszego prowadzenia, w poszanowaniu praw każdej jednostki i ze świadomością odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń i naszej Planety, ogromnego przedsięwzięcia, które uczyni ją uprzywilejowanym obszarem ludzkiej nadziei), na co są ZDECYDOWANI (kontynuować dzieło dokonane w ramach Traktatów ustanawiających Wspólnoty Europejskie i Traktatu o Unii Europejskiej poprzez zapewnienie ciągłości dorobku wspólnotowego) podkreślają swoją WDZIĘCZNÓŚĆ członkom Konwentu Europejskiego za przygotowanie projektu niniejszej Konstytucji. I ta wdzięczność jest tak wielka, że aż postanowili ją zapisać w tekście konstytucji. Że też twórcom Konstytucji Stanów Zjednoczonych nie przyszło do głowy, aby wpisać do jej tekstu wdzięczność dla Hamiltona, czy Jeffersona, a twórcom Konstytucji 3 maja dla Kołłątaja i Staszica.

W Artykule I-2 zadeklarowano, że „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości” […] I że „wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn”. Wynika z tego, że „godność osoby ludzkiej, wolność i równość”, o których mowa w pierwszej części zdania (także w tekście angielskim) to nie są „prawa człowieka”, o których mowa w drugiej części tego samego zdania. Po drugie, że równość, o której mowa w pierwszej części zdania, to coś innego niż „równości kobiet i mężczyzn”, o której mowa w drugiej części tego samego zdania i że ta szczególna równość kobiet i mężczyzn, to coś innego, niż, na przykład, równość hetero i homoseksualistów, o której konstytucja nie wspomina. Co prawda można uznać przez ciche domniemanie, że mieszczą się oni w kategorii „mniejszości”, ale czy już samo nazywanie ich mniejszością nie stanowi formy dyskryminacji? Zresztą o „prawach osób należących do mniejszości” mowa jest w kontekście „poszanowania prawa człowieka”, a przecież o „równości kobiet i mężczyzn” mowa jest w innym kontekście w innej części tego samego zdania. Zwolennicy poprawności politycznej nie potrafili więc, jak widać, wyartykułować własnych myśli.

Zadeklarowana w Traktacie Konstytucyjnym równość jest zresztą „demokratyczna” – jakby dodanie do rzeczownika przymiotnika mogło być w czymś pomocne. „Równość demokratyczna” przypomina, nie wiedzieć czemu (a może wiedzieć) „demokrację socjalistyczną”. Artykuł I-45 ustanawiający zasadę tej „demokratycznej równości” stwierdza, że „we wszystkich swych działaniach Unia przestrzega zasady równości swych obywateli, którzy są traktowani z jednakową uwagą przez jej instytucje, organy i jednostki organizacyjne.” Amerykanom do dziś wystarcza trywialny zapis, „że wszyscy ludzie są równi”. Europejczycy wolą jak widać „język demokratyczny”.

Artykuł I-3 ust. 2 stanowi między innymi, że „Unia zapewnia swym obywatelom przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości oraz rynek wewnętrzny z wolną i niezakłóconą konkurencją”. O jakim „bezpieczeństwie” i „sprawiedliwości” mówimy? Bo przecież z definicji „niezakłócona konkurencja” jest nie do pogodzenia z bezpieczeństwem socjalnym i sprawiedliwością tak zwaną społeczną. W tym samym artykule w ust. 3 czytamy, że „Unia działa na rzecz trwałego rozwoju Europy, którego podstawą jest zrównoważony wzrost gospodarczy oraz stabilność cen, społeczna gospodarka rynkowa o wysokiej konkurencyjności zmierzająca do pełnego zatrudnienia i postępu społecznego”. Tych celów łącznie zrealizować się nie da. Co to jest „zrównoważony wzrost gospodarczy” i czym się różni od niezrównoważonego??? A przede wszystkim dlaczego niby „zrównoważony” jest lepszy??? Wzrost gospodarczy to nie polityk, który jest lepszy „zrównoważony” czytaj „normalny” od „niezrównoważonego” czytaj „oszołoma”. Czy dziesięcioprocentowy wzrost gospodarczy w Estonii był zrównoważony czy raczej niezrównoważony? A jeśli był niezrównoważony, to czy był gorszy od zrównoważonego jednoprocentowego wzrostu niemieckiego??? A co autorzy mają na myśli pisząc o „stabilności cen”? Czy jest to deklaracja, że Europejski Bank Centralny nie będzie drukował pustego pieniądza powodującego inflację, ergo wzrost cen, czy może jest to przyzwolenie na wprowadzenie polityki cen regulowanych??? Jeżeli chodzi o zadeklarowanie walki z inflacją, to dlaczego nie można było tego zrobić w wyraźny sposób? Jak się ma jasne intencje i szczere zamiary, to nie ma powodu ich ukrywać. A jak się ma zamiary niecne, to się próbuje je ukryć za parasolem wieloznacznych słów. „Pełne zatrudnienie” w gospodarce rynkowej jest nie tylko nie możliwe, ale wręcz niepożądane. Kilka procent populacji poszukujących pracy to konkurencja na rynku pracy, która wcale nie jest mniej potrzebna niż konkurencja między przedsiębiorstwami. Nie mówiąc już o tym, że w każdym społeczeństwie istnieje odsetek takich, którzy ani myślą pracować. Mówienie zatem o pełnym zatrudnieniu od razu przywodzi na myśl konstytucję PRL, która stanowiła w artykule 58, że „obywatele mają prawo do pracy, to znaczy prawo do zatrudnienia za wynagrodzeniem według ilości i jakości pracy”. Czy ta sama intencja przyświecała członkom Konwentu Europejskiego? Jeżeli tak, to śpieszę poinformować członków Konwentu Europejskiego, którym w preambule konstytucji nakazano mi wdzięczność za ich trud i za przygotowanie jej projektu, iż w konstytucji PRL prawo do pracy zapewniać miały: „społeczna własność podstawowych środków produkcji, rozwój na wsi ustroju społeczno-spółdzielczego, wolnego od wyzysku, planowy wzrost sił wytwórczych, usunięcie źródeł kryzysów ekonomicznych, likwidacja bezrobocia” Czy za zapewnienie takich praw Europa powinna być wdzięczna Bolesławowi Bierutowi i Józefowi Stalinowi, który własnoręcznie do konstytucji PRL nanosił poprawki?

Szczególny smaczek dla prawników stanowi Artykuł I-36, zgodnie z którym „Ustawy europejskie i europejskie ustawy ramowe mogą upoważniać Komisję do przyjmowania europejskich rozporządzeń delegowanych stanowiących uzupełnienie lub zmianę niektórych nieistotnych elementów ustawy europejskiej lub europejskiej ustawy ramowej”. No i proszę – akt prawny niższego rzędu może zmienić akt prawny wyższego rzędu. Co prawda tylko w „elementach nieistotnych”, ale kto będzie rozstrzygał o tej „istotności”. Twórcy konstytucji jak widać z góry zakładają, że przyjmowane przez Parlament Europejski ustawy będą się roiły od błędów, które trzeba będzie poprawiać. Ale po co w takim razie ten Parlament? Byłoby taniej, gdyby władzę ustawodawczą od razu przekazać Konwentowi – skoro napisał konstytucję, to napisze i każdą inną ustawę.

Rolników, wśród których zdecydowanie wzrósł odsetek zwolenników Unii ucieszy na pewno treść artykułu III-225, zgodnie z którym Unia określa i realizuje wspólną politykę rolną i rybołówstwa. Żeby rolnicy nie mieli wątpliwości, czym się zajmują, twórcy konstytucji pospieszyli z wyjaśnieniem, że „przez „produkty rolne” należy rozumieć płody ziemi, produkty pochodzące z hodowli i rybołówstwa, jak również produkty pierwszego przetworzenia, które pozostają w bezpośrednim związku z tymi produktami. Odniesienia do wspólnej polityki rolnej lub do rolnictwa oraz stosowanie wyrazu „rolny” są rozumiane jako dotyczące także rybołówstwa, z uwzględnieniem szczególnych cech charakterystycznych tego sektora. Prawda, że fajne?

Artykuł I-46 wprowadza zasadę „demokracji przedstawicielskiej”, zgodnie z którą „każdy obywatel ma prawo uczestniczyć w życiu demokratycznym Unii” a „decyzje są przyjmowane w sposób jak najbardziej otwarty i zbliżony do obywatela”. Ciekawe jak to „zbliżenie podejmowania decyzji do obywatela” będzie wyglądało w praktyce? I wcale nie jest to wina polskiego tłumaczenia – po angielsku jest równie mętnie. „Partie polityczne na poziomie europejskim przyczyniają się do kształtowania europejskiej świadomości politycznej i wyrażania woli obywateli Unii”. Po co taka deklaracja w konstytucji, co ona tak naprawdę oznacza i jakie mogą być jej konsekwencje? Czy oznacza to, że chodzi o partie polityczne działające „na poziomie europejskim” to znaczy w wielu krajach, czy może o partie działające w poszczególnych krajach, w sprawach dotyczących ich aktywności „na poziomie europejskim”? Może twórcy Konstytucji, którzy mają dość frywolny stosunek do języka powinni pewne pojęcia definiować nieco bardziej starannie, gdyż w tym względzie definicja przydałaby się o wiele bardziej niż zawarta w konstytucji definicja płodów rolnych. Spójnik „i” ma bowiem swoje znaczenie – podobnie jak „and”, „e”, czy „und”. Jeśli piszemy o „kształtowaniu europejskiej świadomości politycznej i wyrażaniu woli obywateli Unii”, to znaczy, że z góry wykluczamy żeby obywatele nie chcieli „kształtować europejskiej świadomości politycznej”. I co się stanie, jak jakaś partia nie będzie „przyczyniała się do kształtowania europejskiej świadomości politycznej”? Może ją zdelegalizują?

Bardzo ciekawa jest, wyrażona w artykule I-47 „zasada demokracji uczestniczącej”, zgodnie z którą instytucje europejskie „umożliwiają obywatelom i stowarzyszeniom przedstawicielskim wypowiadanie się i publiczną wymianę poglądów we wszystkich dziedzinach działania Unii” oraz „utrzymują otwarty, przejrzysty i regularny dialog ze stowarzyszeniami przedstawicielskimi i społeczeństwem obywatelskim” w zestawieniu z artykułem I-48, który mówi o „niezależnym dialogu społecznym” i „partnerach społecznych”. Twórcy konstytucji uznali, iż biurokratyczne instytucje, które z zasady powinny służyć obywatelom stają się dla tych obywateli „partnerem” dialogu, a nawet na odwrót, że zgadzają się łaskawie, żeby to ci obywatele byli „partnerami” tych instytucji. Szkoda, że nie wiedzieli tego Robespierra’e i Danton. Może zostaliby „partnerami” dialogu z Ludwikiem XVI.

Jest i dobra wiadomość. W Artykule III-171 stwierdzono, że „Ustawa europejska lub europejska ustawa ramowa Rady ustanawia środki dotyczące harmonizacji ustawodawstw odnoszących się do podatków obrotowych, akcyzy i innych podatków pośrednich w zakresie, w jakim harmonizacja ta jest niezbędna do zapewnienia ustanowienia i funkcjonowania rynku wewnętrznego i uniknięcia zakłócenia konkurencji”. W zestawieniu z wyrażoną w art. I-11 zasadą przyznania, zgodnie z którą ”Unia działa w granicach kompetencji przyznanych jej przez Państwa Członkowskie” oraz że ”kompetencje nie przyznane Unii w konstytucji należą do Państw Członkowskich” oznacza to, że Unia nie może decydować o naszych podatkach bezpośrednich. Podatki dochodowe będziemy więc mogli polikwidować zgodnie z prawem europejskim.

góra



ZOBACZ KOMENTARZE: - liczba komentarzy: 45

Komentowany blog: DODAJ WŁASNY KOMENTARZ  
KONSTYTUCJA EUROPEJSKA
No tyle "kwiatków"...
KrzysztofWójtowicz
2007-12-11 11:04:30

... w jednym tekście to dawno nie widziałem! Ba, chyba nigdy!

No może jeszcze w polskich ustawach o ZUSie.



Czas chyba wybudzić chłopaków spod Giewontu. Po cholerę oni jeszcze śpią? To może być gorzej?!
Cóż,
girjic
2007-12-11 11:59:55

od wejścia do UE w Polsce powstało ponad 1.000.000 nowych miejsc pracy, a Wy się czepiacie.



W stosunku do poprzednio obowiązujących przepisów przepisy unijne znacznie zwiększyy wolność gospodarczą, a zatem jako liberał oceniając istnienie UE i sytuację w Polsce jestem euroentuzjastą (tzn. uznaję, że jak na instytucję wymyśloną przez ludzi w tym w większości polityków to jeden z najlepszych pomysłów naszej ery).
Zwiększyły?!
KrzysztofWójtowicz
2007-12-11 12:32:58

Zwiększyły poprzez ograniczenia połowów ryb? Poprzez kwoty mleczne, buraczane, emisji spalin, ceny minimalne i maksymalne na różne usługi, minimalne i maksymalne kwoty podatków?!



To jest zwiększenie wolności gospodarczej?!



A może to, że wszyskto co w Europie człowiek robi w celach zarobkowych (a od niedawna także charytatywnych) musi być skodyfikowane - robisz ser z koziego mleka - musi mieć etykietę i certyfikat UE, że jest to oscypek.

Bo jak tego nie ma to już oscypkiem nie jest, a mleko z którego robiłeś to pewnie nie jest kozicy tylko pewnie kozła. No... wtedy to możesz sobie ten ser nazwać np. oscypuch...



Brak mi słów...
gratuluje cierpliwosci
klip
2007-12-11 12:45:06

Ja stara uniokonstytute przejrzalem dokladnie jaki czas temu i teraz odruchowo odrzuca mnie na mysl o przegladaniu nowej? wersji.
Miejsca pracy, a UE
Dittohead
2007-12-11 13:20:42

A czy to przypadkiem nie jest tak, ze miejsca pracy powstaly, bo otwarte zostaly nowe rynki? Co ma do tego UE? Aha, pewnie to, ze laskawie "udostepnila" nam te nowe mozliwosci...
O dogmatach
Konrad Ciborowski
2007-12-11 13:59:05

>Ta „bezpłatność” nauczania jest już takim

>dogmatem myślowym jak w Średniowieczu

>przekonanie, że ziemia jest

>płaska, więc trudno go zwalczać.



1. Ziemia - planeta. Piszemy z wielkiej litery. Wiem, wiem, czepiam się.

2. Dogmat o tym, że w Średniowieczu wszyscy wierzyli, że Ziemia jest płaska stał się właśnie od Oświecenia takim dogmatem myślowym bezmyślnie powtarzanym. Jest to wytwór oświeceniowych encyklopedystów, podobnie jak wiele innych historii w rodzaju, że w 1000 r. wybuchła powszechna panika, bo wszyscy ludzie na świecie byli przekonani, że będzie koniec świata. Tak naprawdę mało kto poza elitą wiedział, że dziś jest akurat 31 grudnia 999 r., więc tym bardziej nie było powodu do paniki. Z tą historyjką, że w Średniowieczu wszyscy wierzyli, że Ziemia jest płaska było podobnie. Mało kogo ten problem interesował, ale ludzie, którzy się tym zajmowali, wątpliwości większych, że Ziemia jest kulą, nie mieli. Taką hipotezę stawiano na średniowiecznych uniwersytetach, choć oczywiście doświadczalny dowód dał dopiero Magellan opływając planetę.

Przecz z Traktatem Reformującym!
gonzo
2007-12-11 14:20:16

Referendum - zrobić referendum, krzyczeć ile sił w płucach i domagać się referendum.
referendum
darekp
2007-12-11 15:49:17

powinno być zrobione, to prawda. Co więcej, można powiedzieć, ze referendum już było i eurokonstytucja została odrzucona (we Francji i Holandii). A przecież obecny Traktat Reformujący nie wprowadza zmian do konstytucji.

Tylko co my możemy więcej zrobić? Możemy sobie pogadać i tyle.
No to po co referendum
Wojtek
2007-12-11 16:04:17

No to po co to referendum ?



Jak nikt nie będzie wiedział jak to interpretować to i tak będziemy robić jak chcemy.

Czyli tak jak jest u nas w polsce - przepisy są po to, żeby ich nie przestrzegać.



Tak więc PODPISYWAĆ!

A później będziemy robić tak jak nam wygodnie, podpierając się interpretacjami "czołowych" prawników, które przecież dzisiaj (jak wszystko) można kupić.

@Wojtek
darekp
2007-12-11 16:08:07

To po co podpisywać, skoro dokument można dowolnie interpretować. Tylko potem niepotrzebnie będzie trzeba wydawać pieniądze na przekupywanie urzędników.

A poważniej, to jest dokument zły i na pewno okaże się, że jednak nie da się go dowolnie interpretować.

Więc nie podpisywać.
podziękowania
prosty
2007-12-11 16:24:11

dziękuję Panu, Panie Robercie, dawno się tak nie uśmiałem jak czytając fragmenty KE :)
ZMIANY
mg
2007-12-11 19:15:01

Przeczytałem w Pana notce na stronie UPR (chyba kopia tego bloga?), że nie znalazł Pan porównania traktatów o konstytucji i reformującego. Akurat kilka dni temu miałem podobne wątpliwości co Pan i dotarłem do tego linku:



http://www.openeurope.org.uk/research/comparative.pdf



Natomiast nie wiem na ile tekst Traktatu Reformującego jest tutaj wiążący. Chyba nikt nie wie do końca do podpisuje p. Tusk.
wolnosc dziecka
sir_skiner
2007-12-11 19:30:35

"A może po prostu wolność nie dotyczy dzieci, które uczyć się muszą i już!"



alez dotyczy. wolnosc dzieci w niczym sie nie zmienia. dziecko nadal jest wolne wybrac miedzy nauka, a sankcja rodzicow lub nauczyciela za wagarowanie. zmniejsza sie za to drastycznie wolnosc rodzicow, ktorym zabiera sie prawa do:

a. odstapienia od sankcji - bo jak bahora nie zmusi do nauki, to go panstwo zesle do lochu.

b. ustanawiania wymiarw sankcji - bo nie bic, bo nie krzyczec, tylko pedagogicznie i bezstrosowo.

c. do wyboru nauki - no bo obowiazkowo musi byc bezplatna...
.....hi hi ha będzie komisja deregulacyjna.....
rydgier
2007-12-11 20:05:13

I oto NADCHODZI...... W Sejmie wielce prawdopodobnie powstanie Nadzwyczajna Komisja ds. deregulacji prawa, która ma osłabiać biurokrację.



http://www.bankier.pl/wiadomosc/Koalicja-PO-PSL-chce-komisji-ds-deregulacji-prawa-w-Polsce-1682331.html



Jak myślicie drodzy komentatorzy, ma szansę w starciu z 25 Komisjami stałymi?????
No to ja Wam krótko i węzłowato w temacie
blagier
2007-12-11 20:37:55

Polecam prof.dr hab.Piotra Jaroszyńskiego

"Myśląc Ojczyzna"

w przedmiocie co to jest demokracja

i jak się ona ma historycznie i unijnie.



http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=6567



(idiotów i kretynów proszę o wstrzymanie się od krytyki przed wysłuchaniem i zrozumieniem audycji)
traktat UE jako sztuka wyższej użytecznośc
Stanisław Koziebowski
2007-12-11 20:50:57

Panie Robercie podziwiam Pana za ten MEGA KO(S)MICZNY wysiłek intelektualny próby wyjasnienia zawiłości zapisów Traktatu UE. Równie dobrze mógłby Pan podjąć się tłumaczenia na nasze wielu wypowiedzi Sz.P. L. Wałęsy lub objaśnienia sensu "tfurczości" Ss.P. Abakanowicz lub dzieł Sz.P. Pendereckiego. Wszystkie te próby nie mają sensu gdyż Pana zdrowe zasady logiki nie mają zastosowania względem tak wielkich abstrakcyjnych form obrazowania rzeczywistości. Jako odbiorca tego artystycznego wyrazu musi Pan znaleźć odpowiedni dystans do dzieła gdyż w przeciwnym wypadku znajdzie się Pan w sytuacji głównego bohatera powieści św.p. St.Lema „Pamiętnik znaleziony w wannie”.

A to już o krok od postradania zmysłów. Panie Robercie niech Pan tak nie ryzykuje.

traktat UE jako sztuka wyższej użytecznośc
Stanisław Koziebowski
2007-12-11 20:53:00

Panie Robercie podziwiam Pana za ten MEGA KO(S)MICZNY wysiłek intelektualny próby wyjasnienia zawiłości zapisów Traktatu UE. Równie dobrze mógłby Pan podjąć się tłumaczenia na nasze wielu wypowiedzi Sz.P. L. Wałęsy lub objaśnienia sensu "tfurczości" Ss.P. Abakanowicz lub dzieł Sz.P. Pendereckiego. Wszystkie te próby nie mają sensu gdyż Pana zdrowe zasady logiki nie mają zastosowania względem tak wielkich abstrakcyjnych form obrazowania rzeczywistości. Jako odbiorca tego artystycznego wyrazu musi Pan znaleźć odpowiedni dystans do dzieła gdyż w przeciwnym wypadku znajdzie się Pan w sytuacji głównego bohatera powieści św.p. St.Lema „Pamiętnik znaleziony w wannie”.

A to już o krok od postradania zmysłów. Panie Robercie niech Pan tak nie ryzykuje.

Jestem w szoku
shaq-u
2007-12-11 22:25:38

Co za mongoły mogły coś takiego napisać?! Przecież to bełkot! Czy to jeszcze jest prawo?! Bo z tych traktatów to nie wiadomo co wynika! Krowa może być koniem wg eurokonstytucji!? Smutne
@wojtek
Poldek
2007-12-11 23:29:12

raconter des salades
Podobno w chińskiej konstytucji
DRS
2007-12-12 00:24:42

zapisano "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Krótko, zwięźle i w tym temacie. Wystarczy przeczytać trzech muszkieterów i wiadomo jakie chiny mają strategię rozwoju. Książka tłumaczona na wiele języków, konstytucja chińska już nie. Liczyłem że świtałe narody żyjące w dobrobycie i stabilizacji od kilkudziesięciu lat będą mądrzejsze od Polaków. Pozwolą podnieść standardy naszego prawa i upraszczać go. No niestety, może nasze prawo jeszcze popsuć lub nic dobrego do niego nie wnieść przejmując kompetencje naszego.
@polduś
blagier
2007-12-12 07:47:23

A co pan doktor mówił?

Nie gapić się tyle w telewizor i nie ślęczeć na internecie bo Ci to bardzo szkodzi.

Sam wiesz jakie masz później halucynacje i mokre prześcieradło.
Przymusu nauki też się czepiacie
girjic
2007-12-12 08:27:16

- on wynika już z polskiego prawodawstwa, więc w swerze wolności nie następuje tu ŻADNA zmiana.



Co do wolności - przykładowe osiągnięcia unii:



- likwidacje monopoli (szczególnie TP SA,



- dyrektywa o VAT (w większości dająca więcej swobody niż nasza ustawa, choć w pełni nie wprowadzona. Największa różnica wymuszona przez UE - możliwość wykazania podatku do zwrotu ZAWSZE (dotychczac przy nadwyżce naliczonego nad należnym nie wypracowanej ze stawek niższych można było tylko do zakończenia działalności, później te pieniądze przepadały),



- swoboda przemieszczania,



- swoboda zatrudniania,



- swoboda handlu.



A gdzie UE ograniczyła swobodę (w porównaniu do poprzednich unormowań) ?



Droższe banany oraz certyfikacja żywności. W tym to drugie przy takim rynku ma sens - mam pewność, że zamawiając via internet dżem dostanę dżem, a nie napój wiśniowy z etykietą "dżem", a jeśli chodzi o ser kozi to certyfikat daje pewność, że nie znajdę informacji "zawartość sera koziego 12%".

Jeśli ktoś ma wątpliwości czy by takich serów nie było - proponuję poczytać opisy past z tuńczyka i z łososia - znajdziecie np. "zawartość tuńczyka min. 15%" lub "zawartość substytutu łososia min. 25%".
poprawka
girjci
2007-12-12 08:38:05

Zdanie o VAT powinno brzmieć:



(dotychczac przy nadwyżce naliczonego nad należnym nie wypracowanej ze stawek niższych można było tylko do zakończenia działalności wykazywać kwotę do przeniesienia, później te pieniądze przepadały)
Ej, przesadzacie
Ito
2007-12-12 09:04:24

Traktat ma zastąpić wszystkie istniejące obecnie traktaty (także akcesyjne). Dodatkowo włącza część acquis.



Zgadzam się, że traktat jest długi, przegadany i niekonsekwentny. Sam bym go napisał w 100 artykułach + Karta Praw Podstawowych (już istnieje). Jednak faktycznie oznacza znaczne uproszczenie zgodnie ze stanem istniejącym, niczego tak naprawdę nie zmieniając.



Pozatym, jak na efekt kompromisu, jest zadziwiająco spójny i klarowny ;)
@Gijrci
Dittohead
2007-12-12 10:31:14

Te "swobody" to wcale nie zasluga UE, a wynik negocjacji pomiedzy przedstawicielami rzadow poszczegolnych krajow. Dlaczego np. w UK zastanawiaja sie czy nie wprowadzic limitow na ilosc wjezdzajacych obcokrajowcow? A dlaczego Norwegowie badz Islandczycy moga swobodnie jezdzic po Europie, a nie naleza do UE?



No, a z ta "pewnoscia" co do dzemow i innych to mnie rozbawiles. Wprowadzono prawo i teraz wszyscy sie do niego stosuja, tak? Pewnie jakis eurokomisarz osobiscie sprawdza kazdy wyprodukowany sloik drzemu w UE!
protokoły (Mędrców Słońca)
Misiek
2007-12-12 11:52:12

nie chcę się przyczyniać swoimi myślami do siania dodatkowej dezinformacji, więc jedynie cytaty myśli sprzed ponad wieku, które ostatnimi czasy są podejrzanie aktualne (oczywiście w związku z artykułem) ;)



“We shall create an intensified centralisation of government in order to grip in our hands all the force of the community. [New laws]... will withdraw one by one all the indulgences and liberties which have been permitted by the Goyim and our kingdom will be distinguished by a despostism of such magnificent proportions as to be at any moment and in every place in a position to wipe out any Goyim who oppose us by deed or word.” (Protocol 5).



“The Goyim are a flock of sheep, and we are the wolves. And you know what happens when the wolves get hold of the flock? There is another reason also why they will close their eyes: for we shall keep

promising them to give back all the liberties we have taken away as soon as we have quelled the enemies of peace and tamed all parties...

It is not worth while to say anything about how long a time they shall be kept waiting for this return of their liberties.” (Protocol 11).



i jeszcze:



“In order to put public opinion into our hands we must bring it into a state of bewilderment by giving expression from all sides to so many contradictory opinions and for such length of time as will suffice to make the Goyim lose their heads in the labyrinth and come to see that the best thing is to have no opinion of any kind in matters political.” (Protocol 5).



no comments...
do Dittohead
Girjic
2007-12-12 11:55:06

Cala UE to w 99% wynik negocjacji miedzy rzadami + 1% wyniki referendum akcesyjnego.



A co do dzemu/ sera koziego to wystarczy jeden okropny upierdliwy konsument/donosiciel, by producenta narazic na duze grzywny. Bez przepisow unijnych nigdy by tego nie osiagnal.



Jesli uwazasz, ze przepisy dotyczace konsumentow i przepisy dotyczace roznych norm sa zbedne, bo zastapic je moze wolny rynek - Twoj błąd ; )



Sam przemysl koszty, gdyby np.:

- kazde mieszkanie mozna byloby budowac jak kto chce - niech decyduje rynek, a klienci staraliby sie znalezc posrednikow prywatnych w celu ustalenia, czy np. mieszkanie wygladajace slicznie na planie i w dniu odbioru nie jest polozone na tymczasowo osuszonym terenie podmoklym dzieki czemu po 10 latach odwiedzi je nieusuwalny grzyb,

- paliwo wlewane do samochodu podlegalo wolnemu rynkowi - bez okreslenia norm dla benzyny,

- nie wymuszac norm ochrony srodowiska dla nowoprodukowanych samochodow - sprzedaje sie, czyli jest ok.

jeszcze o liberałach ;)
Misiek
2007-12-12 11:58:32

While teaching Liberalism to the Goyim we at the same time keep our own people and our agents in a state of unquestioning submission.” (Protocol 15).



Goyim to my ;)
konkurs dla MĄDRYCH LIBERAŁÓW Kto z Was pamięta po co powołano Wspólnoty ?
Girjic
2007-12-12 11:59:21

Proszę o odpowiedzi. Bo "ojcowie założyciele" mieli jeden podstawowy i wspólny cel dla którego powoływano Wspólnoty Europejskie. I dotychczasowo w 100% go osiągają. Więc jaki to był cel ?
Moheru ci mamy pod dostatkiem
wirek
2007-12-12 12:32:34



Ze wpisow widac to jasno. Cud ze jeszcze nie ma rydzykowej formy Bialorusi.
konkursy
Misiek
2007-12-12 13:00:24

A ja czekam jeszcze na konkurs dla gadów ciepłokrwistych i oczywiście konkurs dla sympatycznych trolli ;)
@Girjic
zwolennik
2007-12-12 22:58:15

Co Pan wiesz o wolnym rynku!?

A jak bierzesz Pan sobie babę na żonę to też żądasz Pan jakiejś normy? A może certyfikatu jakości ISO albo chociaż referencji? A taka żona to sam Pan przyznasz - ważna sprawa!

Ochrona środowiska to inna melodia. Tu dbamy o - NASZE środowisko tzn tak jakby każdy dbał w gromadzie o Swoje. Zatem trzeba określić zakres wolności w jego zanieczyszczaniu żeby drugiemu Jego wolności za bardzo nie ujmować.

Ciekawa jest sprawa dymu tytoniowego. Palacze , nawet największe liberały za cholerę nie chcą sobie odebrać/ograniczyć tej przyjemności. A przecież w oczywisty sposób szkodzą/smrodzą innym.
Liberalizm - a cóż to takiego ?
TROLL
2007-12-13 07:30:55

Utożsamianie wolnego rynku, czy liberalizmu wyłącznie z brakiem barier celnych i praktycznie nieograniczoną możliwością przemieszczania się jest - najdelikatniej to ujmując - nadużyciem. Tego typu rozumowanie nie obejmuje bowiem kwestii takich, jak poziom ingerencji rządowej w wewnętrzną gospodarkę, czy wysokość podatków. Można przecież wyobrazić sobie unię państw socjaldemokratycznych typu szwedzkiego, w której nie istnieją bariery celne, a ludzi mogą osiedlać się w dowolnym jej miejscu. Czy to jest liberalizm ?
@ Konrad Ciborowski
Czyku
2007-12-13 10:08:06

"2. (...) Z tą historyjką, że w Średniowieczu wszyscy wierzyli, że Ziemia jest płaska było podobnie. Mało kogo ten problem interesował, ale ludzie, którzy się tym zajmowali, wątpliwości większych, że Ziemia jest kulą, nie mieli. Taką hipotezę stawiano na średniowiecznych uniwersytetach, choć oczywiście doświadczalny dowód dał dopiero Magellan opływając planetę."



Magellan nie opłynął Ziemii. Został zabity na Filipinach.
@Gijrci
Dittohead
2007-12-13 11:49:52

Jezeli Ty uwazasz, ze tylko rzad i przepisy przezen narzucone potrafia utrzymywac normy na rynku to raczej nie mamy o czym rozmawiac :)
do Dittohead
Girjic
2007-12-13 12:48:29

Jeśli uważasz, ze możemy obejść się bez rządu - napisz to wprost. Co w zamian proponujesz (z chęcią poczytam) - przenieśmy dyskusję na maila - girjic@wp.pl



Wyjaśnienie
Girjic
2007-12-13 13:00:45

Żeby nie było wątpliwości:



Nie uważam, że tylko rzad i przepisy przezen narzucone potrafia utrzymywac normy na rynku.



Uważam, że we współczesnym świecie rząd i normy przezeń narzucane potrafią utrzymać WIELE norm na rynku TANIEJ niż zrobiłby to wolny rynek.
UE
Girjic
2007-12-13 13:03:40

A w UE obowiazuje zasada subsydiarnosci, co oznacza, ze jesli ktos z Was udowodni przed Trybunalem, ze norma UE jest zbedna, gdyz rynek zalatwilby problem taniej, norma bedzie usunieta z systemu prawnego UE.



Udowodnic moze to jednostka, wiec do roboty przeciwnicy olbrzymiej ilosci norm UE.
dwa liberalizmy
MOLL
2007-12-13 13:44:58

Są dwa rodzaje liberałów: doktrynalni (Hayek) i utylitarystyczni (Friedman). Hayek był przeciwnikiem regulacji nie dlatego, że kładł nacisk na kwestie pragmatyzmu, ale dlatego, że wynikało to dla niego z pewnych dogmatów kulturowych. Podobnie myśli Korwin-Mikke. On też powiedział, że gdyby socjalizm prowadził do większego dobrobytu niż kapitalizm, a dobra byłyby dzielone sprawiedliwiej, to i tak byłby za kapitalizmem, bo jest moralny. Co innego Friedman - on patrzył na efekty, a wolny rynek popierał z czysto pragmatycznych powodów. Nietrudno stwierdzić, że ci pierwsi to beton, a drudzy są bardziej ugodowi.
dwa liberalizmy
MOLL
2007-12-13 13:48:49

Są dwa rodzaje liberałów: doktrynalni (Hayek) i utylitarystyczni (Friedman). Hayek był przeciwnikiem regulacji nie dlatego, że kładł nacisk na kwestie pragmatyzmu, ale dlatego, że wynikało to dla niego z pewnych dogmatów kulturowych. Podobnie myśli Korwin-Mikke. On też powiedział, że gdyby socjalizm prowadził do większego dobrobytu niż kapitalizm, a dobra byłyby dzielone sprawiedliwiej, to i tak byłby za kapitalizmem, bo jest moralny. Co innego Friedman - on patrzył na efekty, a wolny rynek popierał z czysto pragmatycznych powodów. Nietrudno stwierdzić, że ci pierwsi to beton, a drudzy są bardziej ugodowi.
Euro-liberalizm zwycięzył, forum PO świętuje !!!
PO sym
2007-12-13 15:30:33

http://tiny.pl/j38g
Jednym zdaniem
blagier
2007-12-13 16:23:33

PO ochlokraci cieszą się ale nie będzie to długa radość.
czego więcej mozna spodziewać się od kibola na czele PO-tłuszczy
cd...
2007-12-13 20:10:22

Ochlokracja (gr. ὀχλοκρατία ochlokratia - "rządy tłumu", od słów ὄχλος óchlos - "tłum, motłoch" i κρατέω kratéõ - "władam") – zwyrodniała forma demokracji, w której władza jest sprawowana bez żadnych struktur i zasad prawnych, bezpośrednio przez niezorganizowany i ulegający zmiennym emocjom tłum. Wpływ na władzę mają wszyscy, bez względu na urodzenie lub przynależność obywatelską.
Biurokraci
RUDY
2007-12-14 00:19:35

przypomne ze tzw. europa miała największyi najszybszy rozwój jak sie nazywała EWG :, a UE spowalnia,przyczyna jest prosta politycy nie majac pomysłu na konkurencje z USA CHINY JAPONIA

zajmuję sie pierdołami typu homo kobiety ect.

przypomne o protokole bodajże tez lizbonskim- moge sie myli co do nazwy który zakładał wyprzedzenie technologiczne USA "haha"

i co z tego wyszło wszyscy zainteresowani temetyką rozwoju technologicznego UE wiedzą

A propos traktatu czytałem konstytycje USA

PROSTA ZROZUMIAŁA NAWET DLA ZWYKŁEGO SMIERTELNIKA I KRÓTKA czyli dostepna myslowo dla przecietnego człowieka a traktat UE sami wiecie

to jest zbyt skompilkowne wiec bedzie wiele interpretacji kazdego zapisu -i własnie w tych wielu interpretacjach umrze podstawowa wartosc człowieka ,ze wszyscy ludzie sa równi wobec prawa boga zycia wolnosci
dość opieki
Marek Mamica
2008-12-14 15:35:15

jak mi się marzy kraj gdzie nikt się mną nie opiekuje (jestem rolnikiem) bo jak ktoś powiedział: "panie Boże chroń mnie od przyjaciół bo z wrogami sam sobie poradzę"