-   AKTUALNOŚCI :

MENU:
STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
ARCHIWUM BLOGÓW
KANAŁ RSS


ZOBACZ OSTATNIE BLOGI:

„WSZYSCY MAJĄ PRAWO DO TEGO, ABY PAŃSTWO PRZYJĘŁO WRESZCIE KIERUNEK NA OBNIŻANIE PODATKÓW"
2010-07-30 10:50

JA RZECZNIK
2010-07-29 15:16

ODRABIANIE UBYTKÓW Z OBNIŻEK PODATKÓW
2010-07-26 19:10


NASZ KANAŁ RSS

dół

MARKSISTOWSKI LIBERALIZM
2007-09-18 00:36:37


Na łamach „Dziennika” toczą się równolegle dwie debaty: o modzie na marksizm i szansach polskiego liberalizmu. Pozwolę sobie na postawienie tezy dość przewrotnej: im więcej będzie takich debat wokół liberalizmu, tym marksizm będzie coraz popularniejszy.

W Polsce anno domini 1990 realizowano podobno reformy liberalne i wprowadzono monetaryzm. Milton Friedman, twórca monetaryzmu, który odwiedził nasz kraj razem z Ronaldem Reaganem, gdy mu wytłumaczono co to jest „popiwek” (przypomnę: podatek od ponadnormatywnego wzrostu wynagrodzeń) powiedział: „jak to jest monetaryzm, to ja jestem keynesista”. Młodzi ludzie odczuwając na własnej skórze skutki przemian, a z drugiej strony i obserwując, jakie benefity czerpali inni, mogą mówić: „jak to był liberalizm, to my jesteśmy marksiści”. W końcu bycie marksistą nic nie kosztuje. Jak napisał w dyskusji o modzie na Marksa Marcin Król, „młodzi, którzy w dzisiejszych czasach wracają do myślenia ideologicznego, w liberalnym świecie nic nie ryzykują” (Dziennik 14-15.08.2007). Nawet marksiści dostaną od państwa becikowe, zasiłek dla bezrobotnych, a w przyszłości emeryturę. Nędzną, bo nędzną, ale zawsze jakąś. Głoszenie głupich idei jest podobne do „palenia trawki”: podyktowane modą, chęcią ucieczki od rzeczywistości, czy zaimponowania komuś własnym „buntem”. Różnica jest taka, że po „trawce” łeb pęka palącemu, a głoszenie głupich idei w krótkiej perspektywie czasu nie boli tego, który je głosi. Niestety, w dłuższej perspektywie czasu boli wszystkich pozostałych. Bo, jak pisał Richard Weaver, „Idee mają konsekwencje”.

Żeby młodzi ludzie nie „ćpali trawki”, trzeba im znaleźć alternatywę. Żeby młodzi ludzie nie „ćpali marksizmu” też muszą mieć co robić. Pozwala na to liberalizm. Ale ten klasyczny, a nie jego podróbki od „popiwku”.

Ale rozwój polskiego liberalizmu utrudniają takie rozmowy jak ta Cezarego Michalskiego z Ireneuszem Krzemińskim w Dzienniku z 11.09.2007 roku (dodatek Europa). Więc może warto byłoby spojrzeć na podstawowe zasady i założenia klasycznej myśli liberalnej Johna Locke’a i Adama Smitha. W końcu to im przysługuje miano „The Founding Fathers” liberalizmu.

A jak się ma polska rzeczywistość do podstawowych idei klasycznego liberalizmu? Jak już pisałem na tym blogu, Adam Smith na Uniwersytecie w Edynburgu wykładał etykę. Antyreligijny liberalizm kontynentalny, który doprowadził do oderwania wolności od moralności i odpowiedzialności za własne postępowanie, nie jest tożsamy z liberalizmem jako takim. A twierdzenie, że pierwszy milion trzeba ukraść, żeby móc już uczciwie zarabiać następne, jakie przypisywano polskim liberałom na początku lat 90-tych XX wieku, nazywając ich „aferałami”, nie ma z klasycznym liberalizmem nic wspólnego.

Abstrahując jednak od etyki i filozofii i koncentrując się na samej praktyce politycznej i gospodarczej, to poza liberalnym sloganem rozpowszechnionym przez Lecha Wałęsę, że ludziom trzeba dać wędkę a nie rybę, nie było takiego momentu w historii Polski po roku 1989, żeby rządzący wykazali wiarę w klasyczny liberalizm. A slogan z wędką i rybą stał się żałosny, gdy okazało się, że, mówiąc obrazowo, na łowienie ryb trzeba mieć specjalne pozwolenie, a za samo „zamoczenie kija”, nawet jak się nic nie złapie, trzeba płacić wysokie podatki.

Podstawą liberalnego ustroju politycznego jest podział władzy. I to nie tylko podział formalny, ale faktyczny. Tymczasem postulat Korwina-Mikke, żeby ministrowie nie mogli być jednocześnie posłami wywoływał jedynie uśmiechy politowania. Lider UPR spowodował, że nawet jak mówi coś rozsądnego, to nie jest słuchany. Ale o konieczności praktycznego wcielenia w życie zasad Monteskiuszowskiego trójpodziału władzy mówił nie tylko Korwin-Mikke. Gdy kilka lat temu pojawiły się postulaty, że należy oddzielić funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego panowie Kaczyński (Lech) i Ziobro zgodnym chórem je zdyskredytowali, jako ci, którzy mieli wyłączność na budowanie systemu prawa i sprawiedliwości. Dziś, jak słucham obelg, jakimi obrzucają się minister sprawiedliwości i minister spraw wewnętrznych, to wiem dlaczego nie w smak było im takie rozgraniczenie władzy politycznej i prokuratorskiej. Ale jakoś z liderów partii liberałów tylko Jan Rokita stanął w obronie oczywistego postulatu służącego uniezależnieniu prokuratury od nacisków politycznych. Pewnie po kolejnych wyborach postulat taki też nie będzie miał szans na realizację. W końcu, jak u Pawlaków, „sprawiedliwość musi być po naszej stronie”.

Jeszcze większym kuriozum z punktu widzenia niezależności i znaczenia władzy sądowniczej było to, że liberalne elity postsolidarnościowe nie zdobyły się od razu na uznanie ostateczności wyroków Trybunału Konstytucyjnego i musieliśmy czekać aż osiem lat na zlikwidowanie komunistycznej fasadowości sądownictwa konstytucyjnego. Przy okazji obywatele oglądali żenujący spektakl, w którym minister finansów, jako poseł głosował za „odrzuceniem” wyroku Trybunału uznającego niekonstytucyjność zamrożenia progów podatkowych.

A czy „proporcjonalna” ordynacja wyborcza ma w polskich warunkach cokolwiek wspólnego z klasycznymi zasadami liberalizmu? Twórcy liberalizmu w ogóle nie byli zagorzałymi demokratami. Locke, a za nim „Ojcowie Założyciele” Stanów Zjednoczonych, dopuszczali istnienie cenzusów wyborczych. Jak ktoś chce rządzić całym społeczeństwem, to najpierw powinien dowieść, że jest w stanie zadbać o własny los i los swojej rodziny. Klasyczny liberalizm dość sceptycznie podchodzili do udziału mas w procesie sprawowania władzy, choć dostrzega poważne argumenty przemawiające za demokracją. Kiedy pojawia się kwestia rozstrzygnięcia dwóch sprzecznych racji, z których jedną trzeba będzie narzucić innym, najrozsądniejsze jest ustalenie, która z nich ma liczniejsze poparcie. Jednak uznanie rządów większości za metodę podejmowania decyzji nie oznacza uznania ich za autorytet rozstrzygający o tym, jaka to ma być decyzja. Fakt, że większość czegoś chce, nie przesądza, że jest to dobre. A jaski jest prawdziwy efekt wyboru na listach wielomandatowych? Ano taki, że nawet głosując w sposób przemyślany na swojego kandydata, który znalazł się na partyjnej liście, głosujemy także na tych, na których nigdy w życiu byśmy nie zagłosowali, a których na listach umieścili partyjni bossowie. I to ma być ten „liberalizm”?

Liberalne jest natomiast uznanie własności prywatnej za „święte i nienaruszalne prawo natury”. Ale czy polska praktyka po roku 1989 miała cokolwiek wspólnego z tą zasadą? Odpowiedź brzmi: NIE. Sztandarem przemian było uwłaszczenie gmin. Zważywszy, że samorządowa ordynacja wyborcza jest powtórzeniem ordynacji parlamentarnej, nastąpiło de facto uwłaszczenie lokalnych liderów partyjnych. Na szczeblu krajowym zapadają decyzje kto zostanie prezesem KGHM, Orlenu, PZU, itd..., a na szczebelku lokalnym, kto będzie prezesem zakładu oczyszczania miasta, czy przedsiębiorstwa taksówkowego. Dla lokalnych działaczy politycznych jest nie do pomyślenia uwłaszczenie obywateli. Niektórzy samorządowcy uznają to nawet za… sprzeczne z Konstytucją, bo nastąpiłoby odebranie mienia gminom (sic!!!) Za normę przyjęto też prowadzenie konkurencyjnej działalności gospodarczej wobec przedsiębiorców płacących podatki przez spółki komunalne. Do rangi symbolu urasta postępowanie jednego z prezydentów, który tak się przejął staraniami premiera Marcinkiewicza, żeby nie wzrosły za bardzo ceny paliw, że zarządził aby stacja paliwowa Miejskich Zakładów Komunikacyjnych sprzedawała paliwo bez marż!!! Jakby wszyscy przedsiębiorcy sprzedawali paliwo bez marż, to skąd byłyby podatki na utrzymanie Miejskich Zakładów Komunikacyjnych i ich stacji paliwowej??? Gdzie byli liberałowie, gdy media z aprobatą opisywały działanie takiego „przedsiębiorczego” prezydenta??? 

Uwłaszczenie obywateli a nie urzędników w gminach wymagałoby jednak zmierzenia się z problemem reprywatyzacji, przed którym liberałowie funkcjonujący w polskiej polityce uciekali jak diabeł przed święconą wodą. Reprywatyzacja była jeszcze bardziej „dzika”, niż niektóre prywatyzacje, a prowadzono ją w sposób który urągał jakimkolwiek zasadom sprawiedliwości. No chyba, żeby przyjąć, że była to odmiana sprawiedliwości „społecznej”. Na rynku niedoboru oddanie byłemu właścicielowi kamienicy szybciej niż innym właścicielom powodowało, że ta pierwsza zwrócona była o wiele więcej warta, niż gdyby wszystkie zostały zwrócone równocześnie. Ten mechanizm prawa podaży i popytu powinien być znany każdemu liberałowi. Tymczasem taka właśnie dziwaczna polityka reprywatyzacyjna prowadzona była w Warszawie pod sztandarami „liberalizmu”.

A podatki? Paradoksalnie o polskich przedsiębiorców najbardziej zadbał post-komunista Leszek Miller wprowadzając podatek liniowy w wysokości 19%. „Liberałowie” na początku lat 90-tych ustanowili podatek dochodowy z tak skonstruowaną progresją, że uniemożliwili legalną akumulacje kapitału i rozwój klasy średniej. Wynikiem tego musiało być osłabienie bodźców do angażowania się w działania produkcyjne, co z kolei prowadziło do niższego poziomu pracy, oszczędności, inwestycji, podejmowania ryzyka i przedsiębiorczości. Podatek w wysokości 40-45% od dochodów przewyższających równowartość 15.000 USD rocznie był dla przedsiębiorców psychicznie i ekonomicznie nie do zaakceptowania. W innych państwach kwoty tego rzędu w tym samym czasie bywały w ogóle zwolnione od opodatkowania, albo opodatkowana stawka znacznie niższą. A nawet jeżeli koszty utrzymania w tych krajach były średnio wyższe niż w Polsce, to nie dotyczyło to klasy średniej, a zwłaszcza przedsiębiorców, gdyż koszt prowadzenia firmy, na przykład w Stanach Zjednoczonych, gdzie tańsze były komputery, telefony i połączenia telefoniczne, samochody i benzyna, był niższy niż w Polsce. Żeby konkurować, trzeba było działać, przynajmniej w jakimś zakresie, w szarej sferze! Czy były to rozwiązania liberalne??? Wolne żarty!!!

Co więcej, na wynagrodzenia za pracę podwyższono „składki ubezpieczeniowe”. W roku 1989 tak zwana składka na ZUS wynosiła 38%. W okresie „rządów liberalnych” zaczęto ją jednak podnosić, aż w roku 1994 już za „pierwszego SLD” doszła do 45%. Ale podstawę jej obliczania podwyższono o 20% od stycznia roku 1992 gdy wprowadzono podatek dochodowy od osób fizycznych. W efekcie dzisiejsi młodzi zwolennicy marksizmu, gdy idą do pracy i kosztują swojego pracodawcę 3.600 złotych, otrzymują „na rękę” 2.000 zł. Nie powinni być tym zdegustowani, bo służy to marksizmowi. Choć progresja podatkowa w systemie gospodarczym opartym na prywatnej własności środków produkcji i wymianie rynkowej nie gwarantuje równości i sprawiedliwości, Marks dostrzegał jej rolę jako instrumentu zmian stosunków społecznych, które prowadziłyby do komunizmu.  W Apelu Komitetu Centralnego do Związku Komunistów razem z Engelsem zaleca następujące postępowanie: „Jeżeli demokraci proponują podatek proporcjonalny, to robotnicy żądają progresywnego; jeżeli demokraci sami proponują umiarkowanie progresywny podatek, robotnicy powinni domagać się takiego podatku, którego skala wzrasta tak szybko, że wielki kapitał musi przy tym zginąć…” Manifest komunistyczny zaleca „wysoki podatek progresywny” obok „wywłaszczenia własności ziemskiej” i „zniesienia prawa dziedziczenia” jako jeden ze środków, które „ekonomicznie wydają się niedostateczne i nieuzasadnione”, ale mogą znaleźć zastosowanie jako „środki przewrotu w całym sposobie produkcji”. Więc polscy liberałowie szli pod tym względem ręka w rękę z marksistami. No więc ci, którzy wprowadzili w roku 1992 stromą progresję podatkową byli liberałami, czy może marksistami?

A jak wyglądała polska, liberalna rzekomo, polityka celna? Pisząc w Bogactwie Narodów o cłach Smith stwierdził, że: „to, co jest roztropnością w prywatnym życiu każdej rodziny, nie może być chyba szaleństwem w życiu wielkiego królestwa”. W innym zaś miejscu dodał: „w każdym kraju interes wielkiej masy ludzi polega i musi na tym polegać, aby kupować rzeczy potrzebne od tych, którzy je sprzedają najtaniej. Twierdzenie to jest tak oczywiste, że śmieszna wydaje się konieczność jego udowadniania. Nigdy by go też nie kwestionowano, gdyby dbała o swój interes sofistyka kupców i fabrykantów nie przyćmiła zdrowego rozsądku ludzi. Albowiem pod tym względem interes kupców i fabrykantów przeciwstawia się bezpośrednio interesom wielkich mas ludzkich”. Zarówno w handlu wewnętrznym, jak i zagranicznym „wielka masa ludzi” chce kupować jak najtaniej, a sprzedawać jak najdrożej. Co zatem sprawiło, że to, co jest roztropnością w prywatnym życiu każdej rodziny, mogło zostać uznane za szaleństwo w życiu wielkiego państwa? W jaki sposób „dbająca o swój interes sofistyka” mogła doprowadzić do rozmnożenia restrykcji określających co, od kogo i na jakich warunkach możemy kupować.

A co zrobił liberalny rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego w roku 1991? Podwyższył cła i podatki obrotowe na samochody do takiego poziomu, że stały się one w Polsce najdroższe na świecie. I zrobił to w sytuacji, gdy pierwsze badania oczekiwań konsumentów pokazywały, że trzy największe marzenia Polaków to: dom, samochód i telefon. Zresztą z telefonami nie było lepiej niż samochodami. Zamiast przeprowadzić deregulację rynku i podzielić TPSA budowano monopol przyznając jej spółce zależnej - Centertelowi, wyłączną koncesję na telefonię mobilną. A jak się zdecydowano na odebranie częstotliwości wojsku, żeby stworzyć GSM, to przyznano tylko dwie koncesje tworząc klasyczny duopol. Efekt? Jak z samochodami: Polacy mieli przez lata jedne z najdroższych połączeń telefonicznych na świcie. I to był niby ten liberalizm? Liberalizm to realizował Reagan w USA dokonując podziału AT&T.

Więc skoro to co mamy, jest nazywane liberalizmem, to gdzie mają poszukiwać inspiracji przeciwnicy tych wszystkich niedorzeczności gospodarczych, prawnych i podatkowych jak nie w marksizmie?

 

 

góra



ZOBACZ KOMENTARZE: - liczba komentarzy: 22

Komentowany blog: DODAJ WŁASNY KOMENTARZ  
MARKSISTOWSKI LIBERALIZM
Świetny tekst
MarekŁ
2007-09-18 07:24:34

Jak zwykle, gdy dotyczy to idei to Pan Robert ma świetne teksty. Szkoda, że tak wielu ludzi w Polsce nie potrafi samodzielnie myśleć. Choćby woczraj w Forum, gdy Popiela zaczął mówić o opodatkowaniu w Polsce, to liberał Komorowski nazwał to radykalizmem. Smutne, ale trzeba wiedzieć, gdy przyjdzie do głosowania na kogo oddaje się głos i sięgnąć prędzej do własnej głowy niż do tv.
a ja myślałem....
frodo
2007-09-18 08:47:03

jest coś w tym tekście takiego, co sprawia, że wdychane powietrze wydaje się czystsze?
To jak to w końcu jest z tą progresją???
Abaddon
2007-09-18 09:11:12

Bo raz Pan pisze, że jest ona tak stroma i uciążliwa, że niszczy przedsiębiorczości, zniechęca do oszczędzania itd., a potem pisze Pan, że wpływy z progresji są niskie - co zresztą jest zgodne z prawdą - i że tak naprawdę to "państwo opodatkowuje się samo", a bogaci i tak nic nie płacą. Jak dla mnie to albo, albo. A rozważanie o progresji na przykładzie składek ZUSowskich jest "nieco" chybione, biorąc pod uwagę, że składki te są... regresywne. Pozdrawiam
@MarekŁ
rc
2007-09-18 09:23:04

Odnośnie wczorajszego programu, Komorowski udowodnił, że nie w głowie mu dobro Polski i zmiany, a koryto. Jak Pan Popiela powiedział, że to oni, wszyscy obecni w Sejmie politycy, są odpowiedzialni za stworzenie w Polsce oligarchii, tak ochoczo zwalczanej obecnie przez PiS, to przedstawiciele wszystkich ugrupowań rzucili się na niego wyśmiewając. Standardowa taktyka okrągłostołowców. Ośmieszyć przeciwnika. Cóż im pozostało na brak argumentów i obnażenie własnej obłudy. Tego nie trzeba komentować. Oby więcej takich programów, a społeczeństwo samo wyciągnie wnioski, kto jest tym magicznym układem, który udając, ze zwalcza siebie nawzajem, ogłupia społeczeństwo. Czas wreszcie zrozumieć, że obecna klasa polityczna to pozoranci, których jedynym celem jest trwać.

Panie Robercie, tekst jest świetny. Widać w nim ogromne rozgoryczenie i Pańską bezsilność. Bezsilność na ciągłe mieszanie z błotem liberalizmu i obwinianie go za wszelkkie zło, podczas gdy w Polsce go nie było. Na szczęście w Polsce jest garstka ludzi rozumiejących problem.

Głowa do góry!
Wydrukować,
Voltaire
2007-09-18 09:24:49

wysłać każdemu (p)osłowi, a po tygodniu sprawdzić rozumienie czytanego tekstu na przykładzie rodzimej gospodarki. Najlepiej publicznie, w jakimś reality show. Ci, którzy nie rozumieją, powinni odpaść z polityki na zawsze...
@Abaddon
rc
2007-09-18 09:25:52

Wpływy z progresji do budżetu RP są małe, ale wysokość opodatkowania przedsiębiorcy ogromna. Taka mała różnica pomiędzy budżetem RP, a małej firemki. :)
Panie RG, wpędził mnie Pan teraz w dylemat.
Blagier
2007-09-18 09:53:42

Z jednej strony w zdecydowanej wiekszości przytoczonych powyżej argumentów ma Pan absolutną rację ale z drugiej strony trochę Pan manipuluje, żongluje i "przykopuje" wiedząc, znając fakty jak mało kto.

Komu i jak chce Pan oddać funkcję "Prokuratora Generalnego"? Przecież natychmiast powstanie nowa korporacja świętych krów prokuratorskich.

Mamy już "w okolicy prawa" korporację sądowniczą, adwokacką, radcowską, notariuszów, komorników, biegłych sądowych, hehehe "biur pisania podań", doradców podatkowych, biegłych rewidentów, księgowych z licencją MF itd.

To wszystko jest chore, wszystko chce dobrze dla siebie, lobbuje, kłamie, oszukuje i żeruje na tkance ciężko rannego ale demokratycznego społeczeństwa zmierzającego ku liberalizmowi. Im więcej korporacjonizmu tym mniej demokracji i liberalizmu przeciez to oczywiste.

Nie widzi Pan gigantycznego problemu z polskim korporacjonizmem?

Przecież to jest ze 33% wszystkich antyliberalnych problemów.

Drugim głównym problemem jest kontrowersyjność funadamentów liberalizmu Adama Smitha w XVIII wiecznej Anglii a liberalizmu ala Adam Smith w XXI wiecznej Polsce.

Pierwszemu zapewne anglikańskiemu Szkotowi w Anglii było dużo łatwiej być czystym, chrześcijańskim akademickim liberałem niż drugiemu Smithowi w pobolszewickiej zdegenerowanej ciemnej Polsce nawet w XXI wieku.

Pierwszy Adam był utalentowanym intelektualistą który nikomu nic nie zawdzięczał poza Bogiem rzecz jasna i na dodatek jeszcze był łupiony na wszystkie sposoby przez angielskiego króla panującego nad ponad połową świata więc nic dziwnego, ze Szkot delikatnie, inteligencko buntował się.

Drugi Adam jest wepchnięty do skorumpowanego po peerelowskiego barłogu na "radź sobie sam"

Trochę mi to przypomina misjonarza uzbrojonego w Biblię wśród ludożerców.

Panie RG bez kija i marchewki nie obedzie się.

Do reszty w zasadzie nie mam pretensji.

ps.

Podsuwam Panu do przemyslenia "dlaczego żydowski idiota jest kilka razy mądrzejszy od np. gojowskiego idioty"?

I nie ma tu nic z antysemityzmu ani tym bardziej filosemityzmu.

To czysta racjonalność.
rzeczywiście jeden lepszych tekstów na blogu
franz
2007-09-18 10:38:45

ale chciałbym poruszyć inną kwestię - walutę euro



Wczoraj w tv3 analityk Marek Zuber zaatakował przeciwników wprowadzenia waluty euro w polsce mówiąc że argumenty przez nich używane są idiotyczne (o tym że polska straci część suwerenności po wprowadzeniu euro)



powiedział też że korzyści z wprowadzenia euro są tak bezdyskusyjne że ewentualna kampania informacyjna powinna być skoncentrowana na "pokazywaniu tych korzyści"



przedstawił też argument że wprowadzenie euro uchroni polskę przed ręcznym sterowaniem gospodarką



no i mam mętlik w głowie bo chyba Pan Zuber nie raz występował obok Pana czy obok Pana Sadowskiego w programie plus/minus prowadzonym jeszcze przez Tadeusza Mosza

i jawił mi się jako wnikliwy ekspert tymczasem o ile się nie mylę Pan Panie Robercie prezentuje o wiele bardziej sceptyczne podejście do kwestii wprowadzenia u nas waluty euro, mam rację ?

Tak trzymać i rozpowszechniać!
Dziejo
2007-09-18 11:27:49

Świetny tekst. Brawo Panie Robercie.
@rc
Wojtek
2007-09-18 13:25:21

Żeby wejść w drugi próg podatkowy lub trzeci, trzeba mieć odpowiednie dochody, a to znaczy, że nie jest już się biedakiem.

No chyba, że owa "mała firemka" nie księguje wszystkich kosztów uzyskania przychodów.

Ale przedsiębiorcy raczej księguj "zbyt dużo", niż "zbyt mało" ;)



To tyle na temat szkodliwości progresji.

Dlaczego Centrum im. Adama Smitha nie ma strony?
Pan Dzikus
2007-09-18 13:50:10

Instytut Misesa ma własną stronę i to bardzo dobrą a osławione Centrum im. Adama Smitha nie ma. Dziwne.



Przydałoby się zrobić tą stronę i umieścić tam ebooki: "Badaniami nad naturą i przyczynami bogactwa narodów" oraz "Teorią uczuć moralnych".



Niektórzy ekonomiści twierdzą, że Adam Smith był prekursorem Marksizmu i plagiatorem przy okazji. Chętnie oceniłbym sam jak to u niego było z tym liberalizmem ale nie mogę nigdzie znaleźć jego "Badań nad naturą i przyczynami bogactwa narodów". Skoro Centrum im. Adama Smitha przyjęło taką a nie inną nazwę to mogłoby postarać się o wydanie ebooka z tym dziełami Adama Smitha.



.
franz
2007-09-18 14:00:11

wojtek, ale zobacz kto w Polsce płaci podatek dochodowy (podpowiem, budżetówka)



nawet ten CIT 19 % od os prawnych (wychodzi mniej niż 1 % ich przychodów- w polsce firmy prowadza działalność charytatywną, nie notują zysków aby nie płacić CITu) sama istota podatku dochodowego zniechęca do legalizowania swoich dochodów...(stąd pomysł CASu o podatku 1% od przychodu)



jak ktoś w Polsce jest bogaty to w ogóle nie płaci podatków bo stać go na prawnika który tak kombinuje żeby jak najmniej oddać do skarbu



stąd wniosek że nawet "liniowy" dochodowy jest szkodliwy i nieskuteczny dla gospodarki a progresja to już w ogóle utopia (czy rządzocy wiedzą w ogóle o istnieniu krzywej Laffera ?)
No właśnie: gdzie strona
Paweuek
2007-09-18 14:35:29

Tekst świetny. Ale smutne jest to, że ludzie nie rozumieją że w Polsce nie było liberalizmu. Ciekawe jest też to, że młodzi Polacy wyjeżdżają za granicę, aby więcej zarabiać. Wyjeżdżają tam gdzie podatki są mniejsze, a wolność gospodarcza większa. Ale o dziwo w Polsce są socjalistami. Cieszą się, że podniesiono płace minimalne itp. To nie jest zdrowe.
Pojęcie "minimalna płaca i lichwa"
blagier
2007-09-18 15:22:17

To wcale nie musi być schizofrenicznie okeslananym "socjalizmem" i w takim znaczeniu wcale nim nie jest.

To wazne pojecie humanitarne, uczłowieczające wiekszość prymytywnych kapitalistów - nuworyszy ponizej którego nie ma już bytu człowieczego.

Przecież mozna przy pomocy różnych umownych, prawnych pułapek sprowadzić prawie kazdego poniżej godnosci ludzkiej i właśnie te dwie definicje temu zapobiegają.

Obie definicje są równie stare jak chrześcijański swiat.

Logicznie można wywieść, że jeżeli zwierzęta mają prawo do godziwego życia w naszym świecie to dlaczego podobnych praw nie mają mieć ludzie stojący na najniższym szczeblu drabiny społecznej?

Własnie tej troski brakuje neoliberałom coś tam bełkoczącym o liberaliźmie.

Bez humanitaryzmu nie będzie liberalizmu (tego prawdziwego)
handel wiązany
anab
2007-09-18 15:54:51

"A jaki jest prawdziwy efekt wyboru na listach wielomandatowych? Ano taki, że nawet głosując w sposób przemyślany na swojego kandydata, który znalazł się na partyjnej liście, głosujemy także na tych, na których nigdy w życiu byśmy nie zagłosowali, a których na listach umieścili partyjni bossowie. I to ma być ten „liberalizm”?"



TAK, to niezwykle WAŻNE SPOSTRZEŻENIE!!!



Głosujemy w istocie na partię bossa a nie na osobę--przedstawiciela!!!

Logicznie wynika z tego, że wymieraniu politycznemu

podlegają jedynie nazwy -- szyldy partyjne.



Prawidlową ordynację wyborczą można skonstruować jedynie wychodząc od teorii informacji i teorii pomiaru,

patrz:



http://ultra.ap.krakow.pl/~n/eseje/dmk.htm



--

A

.
@Pan Dzikus
Whitesnake
2007-09-18 20:21:31

www.mises.pl/262

Myślę,że to wyjaśni tę kwestię.



@blagier. Skończ już z tym bełkotem,Twoje posty są całkowicie niemerytoryczne. Ostatnimi czasy z pisanych przez Ciebie postów można wyczytać,że jesteś lepszy od innych bo masz w d**pie UPR i w ogóle nie jesteś głupim,naiwnym neoliberałem. Może już wystarczy?
@Wojtek i @Blagier
rc
2007-09-18 20:34:37

Wojtku,

jeśli firma ma płacić 40% podatek to nie ma znaczenia jak jest bogata, ale nie może przeznaczyć 20% dochodu na rozwój i płace. A czym ma większy dochód tym więcej oddaje państwu. Czy to jest sprawiedliwe?



Blagierze,

tak jak Ci napisałem poprzednio. Oceniasz komentatorów, jakoby nie rozumieli prawdy objawionej, którą głosisz, że należy zadbać o starsze osoby, które przez całe swoje życie płaciły na ten chory system. To jest sprawa jasna jak południowe sierpniowe słońce i każdy się z tym zgadza. Nikt nie chce zabrać środków do życia emerytom i ich pochować w kanalizacji. Zamiast wmawiać mi i innym poglądy, może najpierw zapytaj. ;p
Przyczyny tego zła widzę w IV władzy
Janusz48
2007-09-18 21:36:55

Z powodu krótkiej oferty pracy dla nadprodukcji wydziałów dziennikarskich dziennikarz zrobi dla chleba każdą podłość uzasadniając swoje postępowanie wolnością prasy.

Polskie postkomunistyczne społeczeństwo bez tradycji dbania o własny los jest za leniwe by zainteresować się samo tym o czym pisze Gospodarz a właściciele mediów nie pozwolą na uczenie społeczeństwa bo to byłoby działanie na rzecz przyszłej konkurencji.

Jest okres przedwyborczy,wydawałoby się ,świetna okazja do pokazania mechanizmów gospodarczych a co obserwujemy w mediach:ble ble,ble.
.
J.
2007-09-18 23:16:05

głoszenie haseł komunistycznych (marksistowskich również) powinno być ścigane podobnie jak propagowanie faszyzmu

Dziękuję za tekst. Będę wpadać częściej.
Czytam i oceniam to co czytam a czasami oceniam poziom wiedzy i psychiczne zdrowie piszącego.
blagier
2007-09-19 10:17:30

"rc",

chyba wolno mi to robić?

O "stare osoby" nalezy zadbać nie przez jakąś łaskawość lub przymus "jakiegoś takiego komiksowego indiańskiego whitecośtam" tylko nalezy bez łaski wypełnić prawne obowiązki wzgledem tych osób.

Jak to zrobić to już inna sprawa oraz fakt, że ZUS jest śmiertelnie chory i ciąży jak kamień młyński przy szyi pływaka - Polski.

Nie wiem jak to zrobić, może kamień rozbić na tysiące małych i przypisać do samorządów gminnych razem ze środkami albo tak jak RG podsuwa:

połączyć środki strego i nowego ZUS-u oraz zacząć rowijać tradycyjną porządną rodzinę gdzie dzieci pomocnie zadbają o swoich starych rodziców?

Lumpenliberałom podsuwam pomysł "świętego rzemienia" Czukczów (chyba)

Gdy ojciec lub matka przestawali być produktywni lub samowystarczalni brano taki "święty rzemień" wiszący zawsze na czołowej ścianie jurty, sadzano na sanie rodziców i wywozono w dal.

Robił to zwyczajowo najstarszy syn.

Obecnie pomału "święty rzemień" zamienia się na eutanazję.

To chyba jest jakieś wyjście na chorobę ZUS-u?

Po powrocie już bez rodziców na porót wieszano rzemień na ścianę i czekał on (rzemień) aż przyjdzie czas na następną ofiarę syberyjskiego pragmatyzmu.

A jaki jest pragmatyzm lumpenliberałów w wydaniu komiksowego "whitecośtam"?
Blagier - demagog !
Krzysiek D
2007-09-21 00:17:18

Kochani, uważajcie, bo blagier jest dobrym demagogiem, i niezłym mistrzem erystyki.



Nie warto jego wpisów brać na poważnie, bo nie jest to żaden zwykły czytelnik, tylko zawodowy troll.



A po czyjej stronie stoi - łatwo sobie odpowiedzieć, analizując, co popiera swoimi tekstami.



Aha, i nie warto się do niego odnosić w komentarzach. Tak, jak nie warto odnosić się do pienia zawodowych sprzedawców nad swoim towarem.
Panie Robercie, z tym TK to chyba nie tak
Olo
2008-12-25 18:28:23

Panie Robercie, z tym TK to chyba nie tak jak Pan pisze. Gdyby, zgodnie z Pańskim postulatem, orzeczenia TK były ostateczne, to z pewnością nie udałoby się wprowadzić w Polsce żadnego liberalizmu. Dowód? Proszę bardzo: orzeczenie TK w sprawie ustawy zmieniającej zasady funkcjonowania usług prawnych.

Jeśli dalej ma Pan wątpliwości, to proszę sobie wyobrazić ustawę, która ogranicza prawa związków zawodowych, np. znosi zakaz zwalniania działaczy, zakazuje prowadzenia działalności związkowej na terenie/obszarze przedsiębiorstwa (poza nim bez ograniczeń), wprowadza odpowiedzialność (również) materialną za straty wynikłe z nielegalnego strajku. Trudno mi uwierzyć, że werdykt TK nie byłby negatywny.